W Radzionkowie coś drgnęło w kwestii zaległości. Ale do euforii daleko

17.12.2010
Część piłkarzy Ruchu otrzymała wczoraj... część zaległości. - Takie pieniądze nikogo w klubie nie zatrzymają, ale jest to pozytywny sygnał - mówią zawodnicy. I czekają na dalsze w tej kwestii ruchy.
Cierpliwość piłkarzy z Radzionkowa malała z dnia na dzień, ale w tym tygodniu wreszcie coś drgnęło. Trzy dni temu część zaległości otrzymał Marek Suker, wczoraj gabinet prezesa odwiedzili kolejni zawodnicy. - Trudno powiedzieć, ilu z nas otrzymało pieniądze. Widziałem w klubie kilku chłopaków. Wydaje się jednak, że wszyscy nie dostali - mówi nam Tomasz Foszmańczyk.

Zatrzymanie rozgrywającego jest dla włodarzy "Cidrów" jednym z priorytetów. Po wczorajszym dniu są bliżsi tego celu w stopniu... minimalnym. - Te pieniądze, które otrzymaliśmy, raczej nikogo w klubie nie zatrzymają. To tylko mała część zaległości, kilka złotych na święta. Jeszcze daleko do tego, aby było optymistycznie. To raczej dobry prognostyk, jakiś promyk nadziei na to, że skład się utrzyma. Aby tak się stało, te środki muszą być znacznie większe - "Fosa" do wczorajszych wydarzeń podchodzi z dystansem.

Pewności, że skład żółto-czarnych się nie rozleci, wciąż więc jeszcze nie ma. Zawodnicy czekają na kolejne wypłaty. - Otrzymać je mamy jeszcze w tym tygodniu oraz po weekendzie. Prezes obiecał, że nie zostaniemy bez pieniędzy na święta - wskazuje 24-letni pomocnik.

I w dużej mierze od tego, czy obietnice zostaną spełnione, zależeć będzie przyszłość drużyny. - Każdy czeka na pieniążki. Jeśli ich nie będzie, to raczej cierpliwość każdego z nas się już skończy. Chciałbym, aby większość została, aby ten trzon drużyny został zachowany. To dla mnie również bardzo ważne oprócz wyrównania samych spraw finansowych - dodaje.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również