W Katowicach nie mogą zapomnieć o Donigiewiczu
23.10.2009
- To nie ŁKS wygrał, a my przegraliśmy ten mecz - stwierdził tuż po zakończeniu spotkania Łukasz Wójcik, rzucający obrońca AZS-u AWF-u. I trudno się z nim nie zgodzić, bo łodzianie nie grali dobrze, jednak nieporadność "Akademików" zarówno w obronie, jak i ataku była na tyle duża, że podopieczni Radosława Czerniaka wyjechali z Katowic z kompletem punktów. - Nie ukrywam, że jeśli chodzi o ofensywę, to mam spore pretensje do Kamila Wójciaka. On jest predysponowany do roli lidera, ale nie może być tak, że skoro ustalamy, że zaczynamy spokojnie, to on już na samym początku oddaje dwa rzuty za trzy i żaden z nich nie wpada do kosza - irytuje się Mirosław Stawowski, szkoleniowiec drużyny.
W tej sytuacji w Katowicach powoli zaczynają tęsknić za Arturem Donigiewiczem, który na pozycji rzucającego obrońcy prezentował się znacznie lepiej. - Wójciak też ma spory potencjał. Na treningach trafia nawet z dziewiątego metra. Mało kto potrafi mu "ustać" w grze jeden na jednego. Niestety, w meczach ligowych na razie nie pokazuje swoich wysokich umiejętności - martwi się trener AZS-u AWF-u. - Nadal liczymy, że w końcu się przełamie, bo choć jest indywidualistą, to jednak bez niego gra zespołu w ataku też nie wygląda za dobrze - dodaje.
Najgorsze w tej sytuacji było jednak to, że "Akademicy" nawet jak stawali na linii rzutów wolnych to również często pudłowali. Nie trafili aż 15 razy! - Gdy ćwiczymy na treningach ten element gry, to na 25 prób, wszyscy mają powyżej 20 celnych - bezradnie rozkłada ręce Stawowski. Do tego doszła bardzo słaba gra "desce" i katowiczanie nie mogli liczyć na jakąkolwiek zdobycz w tym meczu. - Nie może być tak, że tylko w pierwszej połowie rywal zbiera na naszej tablicy aż sześć piłek. Mając tyle szans na ponowienie akcji, nie można się dziwić temu, że w końcu ŁKS trafiał tak często do kosza - denerwuje się Wójcik.
W tej sytuacji w Katowicach powoli zaczynają tęsknić za Arturem Donigiewiczem, który na pozycji rzucającego obrońcy prezentował się znacznie lepiej. - Wójciak też ma spory potencjał. Na treningach trafia nawet z dziewiątego metra. Mało kto potrafi mu "ustać" w grze jeden na jednego. Niestety, w meczach ligowych na razie nie pokazuje swoich wysokich umiejętności - martwi się trener AZS-u AWF-u. - Nadal liczymy, że w końcu się przełamie, bo choć jest indywidualistą, to jednak bez niego gra zespołu w ataku też nie wygląda za dobrze - dodaje.
Najgorsze w tej sytuacji było jednak to, że "Akademicy" nawet jak stawali na linii rzutów wolnych to również często pudłowali. Nie trafili aż 15 razy! - Gdy ćwiczymy na treningach ten element gry, to na 25 prób, wszyscy mają powyżej 20 celnych - bezradnie rozkłada ręce Stawowski. Do tego doszła bardzo słaba gra "desce" i katowiczanie nie mogli liczyć na jakąkolwiek zdobycz w tym meczu. - Nie może być tak, że tylko w pierwszej połowie rywal zbiera na naszej tablicy aż sześć piłek. Mając tyle szans na ponowienie akcji, nie można się dziwić temu, że w końcu ŁKS trafiał tak często do kosza - denerwuje się Wójcik.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!