Utex Row - Pruszków 84-63. Popsuty zegar nie przeszkodził zbić Blachy
15.11.2009
Podopieczne Mirosława Orczyka potwierdziły wysoką dyspozycję i bez większych problemów ograły Blachy Pruszyński Lider Pruszków. Mecz rozpoczął się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem z powodu problemów z zegarem. Przez całą pierwszą kwartę czas był mierzony wyłącznie przy stoliku sędziowskim. - Nie miałem jeszcze okazji prowadzić zawodów bez zegara. Nie mieliśmy wyświetlanego czasu gry i akcji. Nie było łatwo, ale nie wyglądało to źle. Najważniejsze, że zwyciężyła koszykówka - zaznaczył jeden z arbitrów, Robert Aleksandrowicz.
Pierwszą odsłonę minimalnie wygrały przyjezdne. Znakomicie radziła sobie zwłaszcza Shields, która zdobyła dziewięć punktów. Tyle samo na swoim koncie miała bardzo aktywna w zespole ROW-u Bell. W drugich 10 minutach pod koszem królowała środkowa Uteksu, Hampton. Zawodniczka zza oceanu zdobyła osiem "oczek" i w dużej mierze dzięki niej rybniczanki na przerwę schodziły z przewagą. Ta, mogła być większa, ale tempa nie zwalniała Shields. Amerykanka jeszcze trzykrotnie popisała się akcją dwa plus jeden i zdobyła aż 16 punktów.
W drugiej połowie "złapała" jednak czwarty faul i musiała usiąść na ławce. - To nam trochę ułatwiło grę - przyznała Krężel. Ta kwarta należała do niej. Dzięki jej skutecznym rzutom z dystansu i półdystansu Utex prowadził już 15 punktami. Nadzieję gościom przywróciła w ostatniej ćwiartce Bond, która zdobyła dwa kosze po błędach Sibory. Koszykarka ROW-u jednak szybko się zrehabilitowała. Najpierw trafiła za trzy, a następnie zaliczyła asystę przy rzucie Bell.
Drużyna z Pruszkowa próbowała zmniejszyć straty, ale nie mogła się przebić przez bardzo szczelną po przerwie rybnicką obronę. - Jestem dumna z postawy zespołu. To był nasz najlepszy mecz w tej hali. Mam nadzieję, że to początek zwycięskiej serii - powiedziała Krężel.
Na niedzielnym spotkaniu zabrakło Agnieszki Jaroszewicz, która ma problemy jelitowo-żołądkowe. - Trzeba było jechać z nią do szpitala, ale na szczęście obyło się bez zabiegu. Właśnie jej dedykujemy dzisiejszą wygraną - podkreślił szkoleniowiec gospodarzy.
Wypowiedzi trenerów
Jacek Rybczyński (trener Lidera): Chcieliśmy wygrać i mieć trochę spokoju. Mecz nam jednak się nie udał. Nic nam nie wychodziło. Atak, obrona, a nawet komunikacja na parkiecie. Takie spotkania jednak się zdarzają. Drugie taki pojedynek w sezonie już się na pewno nie powtórzy.
Mirosław Orczyk (trener Uteksu): Wykonaliśmy nasze założenia taktyczne. Zatrzymaliśmy liderów gości. W drugiej połowie powstrzymaliśmy Shields i to był klucz do zwycięstwa. Pokazaliśmy dobrą obronę zespołową.
Pierwszą odsłonę minimalnie wygrały przyjezdne. Znakomicie radziła sobie zwłaszcza Shields, która zdobyła dziewięć punktów. Tyle samo na swoim koncie miała bardzo aktywna w zespole ROW-u Bell. W drugich 10 minutach pod koszem królowała środkowa Uteksu, Hampton. Zawodniczka zza oceanu zdobyła osiem "oczek" i w dużej mierze dzięki niej rybniczanki na przerwę schodziły z przewagą. Ta, mogła być większa, ale tempa nie zwalniała Shields. Amerykanka jeszcze trzykrotnie popisała się akcją dwa plus jeden i zdobyła aż 16 punktów.
W drugiej połowie "złapała" jednak czwarty faul i musiała usiąść na ławce. - To nam trochę ułatwiło grę - przyznała Krężel. Ta kwarta należała do niej. Dzięki jej skutecznym rzutom z dystansu i półdystansu Utex prowadził już 15 punktami. Nadzieję gościom przywróciła w ostatniej ćwiartce Bond, która zdobyła dwa kosze po błędach Sibory. Koszykarka ROW-u jednak szybko się zrehabilitowała. Najpierw trafiła za trzy, a następnie zaliczyła asystę przy rzucie Bell.
Drużyna z Pruszkowa próbowała zmniejszyć straty, ale nie mogła się przebić przez bardzo szczelną po przerwie rybnicką obronę. - Jestem dumna z postawy zespołu. To był nasz najlepszy mecz w tej hali. Mam nadzieję, że to początek zwycięskiej serii - powiedziała Krężel.
Na niedzielnym spotkaniu zabrakło Agnieszki Jaroszewicz, która ma problemy jelitowo-żołądkowe. - Trzeba było jechać z nią do szpitala, ale na szczęście obyło się bez zabiegu. Właśnie jej dedykujemy dzisiejszą wygraną - podkreślił szkoleniowiec gospodarzy.
Wypowiedzi trenerów
Jacek Rybczyński (trener Lidera): Chcieliśmy wygrać i mieć trochę spokoju. Mecz nam jednak się nie udał. Nic nam nie wychodziło. Atak, obrona, a nawet komunikacja na parkiecie. Takie spotkania jednak się zdarzają. Drugie taki pojedynek w sezonie już się na pewno nie powtórzy.
Mirosław Orczyk (trener Uteksu): Wykonaliśmy nasze założenia taktyczne. Zatrzymaliśmy liderów gości. W drugiej połowie powstrzymaliśmy Shields i to był klucz do zwycięstwa. Pokazaliśmy dobrą obronę zespołową.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!