Utex - Odra 76-58. "ROW pokazał kawał basketu"

29.11.2009
Utex ROW Rybnik nie zwalnia tempa i wygrywa kolejne spotkanie. Podopieczne Mirosława Orczyka bez większych problemów pokonały na własnym parkiecie Odrę Brzeg.
- Był to mecz bez większych emocji i historii. W każdym elemencie gry byliśmy słabsi. W niektórych nawet dramatycznie - przyznał po porażce w Pawłowicach trener Odry, Jarosław Zyskowski. Praktycznie od samego początku pojedynku rybniczanki narzuciły swój styl gry i wyszły na prowadzenie. Zespół gospodarzy dobrze spisywał się w defensywie i skutecznie grał w ataku. Błyszczał zwłaszcza amerykański duet: Nikita Bell i Devanei Hampton - w sumie zdobyły w niedzielę aż 35 punktów.

Po "trójce" Agnieszki Jaroszewicz miejscowe prowadziły już 13 punktami. Gdyby drużyna prowadzona przez Zyskowskiego lepiej egzekwowała rzuty wolne, to wynik mógłby być na styku. 10 "pudeł" na 12 prób w pierwszych 20 minutach to wyjątkowo słaba skuteczność.

Jeśli zespół Brzegu liczył po zmianie stron, że zacznie odrabiać straty, to bardzo się pomylił. Po celnym rzucie zza linii 6,25 Moniki Sibory przewaga ROW-u urosła aż do 17 "oczek". Koszykarkom Odry zaczęły puszczać nerwy. Chinyere Ukoh brutalnie sfaulowała Siborę, za co otrzymała przewinienie techniczne. Na domiar złego dla Amerykanki był to jej piąty faul i koniec spotkania.

Po trzeciej odsłonie przewaga Uteksu urosła do 21 punktów i już tylko kataklizm mógł pozbawić drużynę z Rybnika zwycięstwa. - W pełni zrealizowałyśmy założenia przedmeczowe. Wszystkie dziewczyny w naszej drużynie od początku grały bardzo skoncentrowane. Nie pozwoliłyśmy rywalkom narzucić ich stylu gry - cieszyła się kapitan gospodarzy, Agnieszka Jaroszewicz.

Przyjezdne w ostatniej odsłonie zdołały minimalnie zmniejszyć straty, ale było to dla nich marne pocieszenie. - ROW pokazał kawał dobrego basketu - podsumowała zawodniczka gości, Anna Pijanowska.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również