Utalentowani nastolatkowie w Ruchu i Polonii mają swoje pięć minut
14.09.2011
Świerczok w ostatnim czasie strzelił pięć goli w I lidze i jednego w debiucie w reprezentacji U-20. Z kolei środkowy obrońca (!) Nalepa, dwa razy "ukąsił" rywali w meczu pucharowym z Sokołem Sokółka, strzelił bramkę Arce w Gdyni i trafił także w reprezentacji U-20. Co ciekawe, obaj zawodnicy znają się jeszcze z Krakowa, gdzie grali jako juniorzy Wisły i Cracovii. - Trudno byłoby mówić o przyjaźni, ale "cześć" sobie rzucamy - mówi Świerczok.
- Długo czekałem na swoją szansę. U trenera Jurija Szatałowa tylko przez krótką chwilę trenowałem z pierwszą drużyną, potem znów występowałem w Młodej Ekstraklasie. Dopiero trener Dariusz Fornalak dał mi prawdziwą szansę. A ja należę do takich ludzi, którzy lubią czuć, że ktoś na nich stawia - opowiada o ostatnich tygodniach zawodnik Polonii.
Natomiast Nalepa miał trudniej, bowiem on rozpoczął sezon na ławce. - Byłem jednak cierpliwy. Wiedziałem, że kiedyś przyjdzie moment, że wskoczę do drużyny - przyznaje gracz "Cidrów", który nie ukrywa, że mocno ćwiczy nad uderzeniami głową, co przyniosło mu wspomniane wyżej trafienia.
- Ja z kolei pracuję nad uderzeniami. Od kiedy pamiętam, raz-dwa razy w tygodniu zostawałem po treningach, by wykonywać rzuty wolne czy karne. Nauczył mnie tego w Cracovii trener Wojciech Klich, tata Mateusza (Vfl Wolfsburg - red.) - podkreśla Jakub Świerczok.
- Długo czekałem na swoją szansę. U trenera Jurija Szatałowa tylko przez krótką chwilę trenowałem z pierwszą drużyną, potem znów występowałem w Młodej Ekstraklasie. Dopiero trener Dariusz Fornalak dał mi prawdziwą szansę. A ja należę do takich ludzi, którzy lubią czuć, że ktoś na nich stawia - opowiada o ostatnich tygodniach zawodnik Polonii.
Natomiast Nalepa miał trudniej, bowiem on rozpoczął sezon na ławce. - Byłem jednak cierpliwy. Wiedziałem, że kiedyś przyjdzie moment, że wskoczę do drużyny - przyznaje gracz "Cidrów", który nie ukrywa, że mocno ćwiczy nad uderzeniami głową, co przyniosło mu wspomniane wyżej trafienia.
- Ja z kolei pracuję nad uderzeniami. Od kiedy pamiętam, raz-dwa razy w tygodniu zostawałem po treningach, by wykonywać rzuty wolne czy karne. Nauczył mnie tego w Cracovii trener Wojciech Klich, tata Mateusza (Vfl Wolfsburg - red.) - podkreśla Jakub Świerczok.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?