Trener Ruchu nie usprawiedliwia się brakiem Kompały i Wiśniewskiego

14.10.2009
- W karierze nie, bo ja... takowej nie mam - w ten sposób Michał Zioło, obrońca Ruchu Radzionków, odpowiedział na pytanie, czy bramka zdobyta przeciwko Ślęzie była najbardziej kuriozalną w jego karierze.
24-latek w ostatnim czasie przeżywał huśtawkę nastrojów. Od bezmyślnego faulu w Częstochowie, poprzez przymusową pauzę z tego tytułu w dwóch spotkaniach, aż do minionej soboty. Po tym dniu uśmiech wrócił mu na twarz. Były zawodnik Gwarka Zabrze w końcówce meczu zapewnił Ruchowi trzy punkty.

Dowiedz się, jaka kara spotkała zawodnika za faul >

- To moja druga bramka w żółto-czarnych barwach. I chyba trochę bardziej specyficzna niż ta pierwsza - nie ukrywa "Ziółko". To chyba jednak mało powiedziane, bo okoliczności, w jakich złożył się do "szczupaka" były niecodzienne. I pewnie śmiało by przyznał, że takiej bramki w karierze jeszcze nie zdobył, gdy nie... skromność. - Nie mogę tak powiedzieć, bo... ja kariery nie mam - przekomarza się bohater sobotniego spotkania. - Ale co fakt, to fakt. Nazwijmy to, że w przygodzie z piłką taki gol jeszcze mi się nie zdarzył - dodaje.

Przeczytaj też relację z meczu Ruch - Ślęza >

Jego występ przeciwko wrocławianom należy ocenić pozytywnie nie tylko ze względu na zdobycz bramkową. Być może jeszcze większy szacunek wzbudził... zastępstwem. To on dyrygował obroną pod nieobecność Jacka Wiśniewskiego. Zadanie nie łatwe, tym bardziej, że "Wiśnia" swój ślad w Radzionkowie zaznaczył nie tylko głośnym nazwiskiem. - Ale my nie możemy opierać się tylko na jednym zawodniku, chcąc grać o coś wyżej - wskazuje Zioło.

- No właśnie, mówienie, że zagraliśmy słabiej, bo nie było Kompały czy Wiśniewskiego, to duże uproszczenie - przytakuje trener Rafał Górak.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również