Trener Ruchu jak... murarz

10.08.2009
- Ciężko jak cholera - skwitował krótko występ swojego zespołu w Grudziądzu trener Rafał Górak. Pogłoski o kryzysie w ofensywie w szeregach "Cidrów" jednak dementują.
- Daj Panie Boże, żebyśmy wygrywali do końca sezonu po 1-0 - już na wstępie szkoleniowiec daje do zrozumienia, że kolejny mecz "na styk" wcale go nie martwi. Zwycięstwo z Olimpią Grudziądz to dla Radzionkowa trzecie spotkanie w tym sezonie wygrane dzięki jednemu trafieniu. - Ja tam problemu z naszym atakiem nie widzę - zaprzecza pogłoskom o ofensywnym kryzysie Ruchu Adam Kompała. - Sytuacje mamy. Także zawsze coś tam wpadnie - dodaje kapitan i strzelec "złotej bramki" w Grudziądzu.

W Radzionkowie przyznają jednak, że kolejne trzy punkty to zasługa defensywy. - Wyróżnienie dał bym bramkarzowi (Sewerynowi Kiełpinowi - przyp. red.) i parze środkowych obrońców: Jacek Wiśniewski - Michał Zioło - wyznaje Górak. - Trzeba przyznać, że w drugiej połowie gospodarze zepchnęli nas do obrony. Ale to właśnie dzięki umiejętnej grze całego zespołu w defensywie nie doszło do sytuacji, że albo broni Kiełpin, albo jest po nas - kończy trener.

Liczby także nie kłamią. Ruch jako jedyny zespół w II lidze zachodniej nie stracił jeszcze gola. Śmiało więc można powiedzieć, że trener Górak przed bramką zbudował solidny mur.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również