To byłyby jego pierwsze derby z prawdziwego zdarzenia. Ale nie zagra
19.09.2010
Przybecki od początku tygodnia zamiast trenować, leżał w łóżku. Nie tracił jednak nadziei, że będzie mógł wystąpić w derbach śląska z GieKSą. - Nie zagram - mówił już jednak w piątek rozżalonym głosem. Skrzydłowy "Cidrów" ma czego żałować, tym bardziej, że jest "na fali". Od początku sezonu zbierał dobre recenzje za grę w lidze. Został zresztą powołany na dwa spotkania do reprezentacji Polski U-20. Tydzień temu zdobył jedną z bramek dla Ruchu w małych derbach - z Odrą Wodzisław.
- Te z GKS-em byłyby takimi pierwszymi z prawdziwego zdarzenia. Przed przyjazdem na Śląsk nie grałem na tak wysokim poziomie jak teraz, więc nie miałem też okazji poczuć derbowej atmosfery - przyznaje pochodzący z Wielkopolski zawodnik. - Jako kibic chodziłem na Lecha Poznań. Tam było dużo ludzi na każdym meczu. A derby? Do takich pretendowały spotkania z Dyskobolią, a dawno temu z Amiką... - wskazuje wymownie. Nie jest tajemnicą, że dla aktualnego mistrza Polski bardziej prestiżowe były pojedynki np. z Legią Warszawa.
Inaczej niż dla śląskich drużyn. - Mecz z GieKSą to dla nas jeden z najważniejszych meczów w sezonie - potwierdza 19-latek, który jest optymistą, co do wyniku dzisiejszego spotkania. - Ostatnio katowiczanie wreszcie wygrali, ale nie boimy się ich. Mieli trochę szczęścia, aż tak dobrze nie grali. Zresztą kiedyś musieli się podnieść - twierdzi wychowanek Asa Czempiń, nawiązując do wygranego przez GKS 4-2 meczu z GKP Gorzów Wielkopolski.
Inna sprawa, że "Miły" mało kiedy w ogóle czuje respekt przed rywalem. Radzionkowskim kibicom dał się już poznać jako przebojowy skrzydłowy. Odważne rajdy stają się jego domeną. - Każdy zawodnik wychodząc na mecz jest "na zero". I trzeba pokazać, na co kogo jest stać. A to, że gram przeciwko piłkarzowi "z nazwiskiem"? On to musi udowodnić w ciągu 90 minut, że jest gwiazdą - wzrusza ramionami młodzieżowy reprezentant Polski.
Z ostatniej przygody z kadrą nie jest jednak zadowolony. - Z Uzbekistanem zagrałem tylko 45 minut. Słabo wypadłem, byłem mało widoczny. Z Włochami szansy już nie dostałem. Muszę teraz grać dobrze w lidze, by otrzymywać kolejne powołania - wskazuje.
- Te z GKS-em byłyby takimi pierwszymi z prawdziwego zdarzenia. Przed przyjazdem na Śląsk nie grałem na tak wysokim poziomie jak teraz, więc nie miałem też okazji poczuć derbowej atmosfery - przyznaje pochodzący z Wielkopolski zawodnik. - Jako kibic chodziłem na Lecha Poznań. Tam było dużo ludzi na każdym meczu. A derby? Do takich pretendowały spotkania z Dyskobolią, a dawno temu z Amiką... - wskazuje wymownie. Nie jest tajemnicą, że dla aktualnego mistrza Polski bardziej prestiżowe były pojedynki np. z Legią Warszawa.
Inaczej niż dla śląskich drużyn. - Mecz z GieKSą to dla nas jeden z najważniejszych meczów w sezonie - potwierdza 19-latek, który jest optymistą, co do wyniku dzisiejszego spotkania. - Ostatnio katowiczanie wreszcie wygrali, ale nie boimy się ich. Mieli trochę szczęścia, aż tak dobrze nie grali. Zresztą kiedyś musieli się podnieść - twierdzi wychowanek Asa Czempiń, nawiązując do wygranego przez GKS 4-2 meczu z GKP Gorzów Wielkopolski.
Inna sprawa, że "Miły" mało kiedy w ogóle czuje respekt przed rywalem. Radzionkowskim kibicom dał się już poznać jako przebojowy skrzydłowy. Odważne rajdy stają się jego domeną. - Każdy zawodnik wychodząc na mecz jest "na zero". I trzeba pokazać, na co kogo jest stać. A to, że gram przeciwko piłkarzowi "z nazwiskiem"? On to musi udowodnić w ciągu 90 minut, że jest gwiazdą - wzrusza ramionami młodzieżowy reprezentant Polski.
Z ostatniej przygody z kadrą nie jest jednak zadowolony. - Z Uzbekistanem zagrałem tylko 45 minut. Słabo wypadłem, byłem mało widoczny. Z Włochami szansy już nie dostałem. Muszę teraz grać dobrze w lidze, by otrzymywać kolejne powołania - wskazuje.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?