Szkoleniowiec rywala "Cidrów": Zrobiliśmy wielbłąd

07.08.2011
- Drużyna z Radzionkowa pokazała momentami większe cwaniactwo piłkarskie, a przecież to my mamy bardziej doświadczonych zawodników - nie krył rozgoryczenia trener Bogdanki Łęczna.
Piotr Rzepka nie mógł się pogodzić z tym, że jego drużyna, która przed meczem z Ruchem Radzionków prowadziła w I lidze, przegrała na własnym boisku. - Liczyłem, że punkty zostaną w Łęcznej. To my mieliśmy rozrysowane stałe fragmenty przed tym spotkaniem. Myślałem, że będziemy bliżsi strzelenia gola, ale zrobiliśmy nie błąd, tylko wielbłąd. Straciliśmy bramkę, której nie mieliśmy prawa stracić - twierdzi.

- Przy drugim golu Rocki przebiegł chyba z 70 metrów, trzech zawodników mogło przerwać akcję, ale tego nie zrobiło. Dosyć przykro opowiadać o tych bramkach. Jestem pewien, że gdybyśmy strzelili na 2:1 to losy meczu mogły jeszcze się odwrócić - dodaje Rzepka.

Z kolei Artur Skowronek, opiekun radzionkowskiej drużyny, był zadowolony, że wysiłek włożony w przygotowanie do meczu nie poszedł na marne. - Za nami bardzo ciężka praca. Od samego poranka skupialiśmy się na tym, żeby dobra jakość gry przerodziła się w skuteczność. Głęboko wierzyłem, że ta robota przyniesie nam komplet punktów i tak się stało. Za to bardzo chłopcom dziękuję. Ci piłkarze, którzy zagrali na to zasłużyli. Stały fragment gry był wreszcie skutecznie przez nas rozegrany, bo sporo poświęcamy czasu na ten element. Ta bramka dodała nam skrzydeł, młodzież nabrała pewności siebie. W drugiej odsłonie przeciwnik dążył, żeby odrobić straty. Otworzył się i stąd nasze sytuacje, które nie były jednak skończone w stu procentach - zakończył szkoleniowiec "Cidrów".
źródło: gksbogdanka.com.pl

Przeczytaj również