Strona internetowa "Cidrów"... mówi innym głosem niż trener
29.06.2010
Blondwłosy pomocnik ma w Radzionkowie pecha. O ile jeszcze w III lidze występował regularnie, tak w minionym sezonie grał albo nie na "swojej" pozycji, albo jako zmiennik. A na dodatek niezbyt często, bo środek pola w Ruchu był zarezerwowany przez Adama Kompałę i Marcina Dziewulskiego. Na domiar złego w listopadzie zaczęły się jego problemy zdrowotne. - Miałem problem z przywodzicielem. Teraz już nic nie czuję, ale pół roku straciłem - wspomina 25-latek. Od listopada Stranc nie zagrał w ani jednym spotkaniu.
Jego losem kibice "Cidrów" zaczęli się przejmować szczególnie pod koniec minionego sezonu, gdy zakończenie kariery obwieścił Kompała. Wychowanek Czarnych Sosnowiec był wymieniany w gronie kandydatów, którzy mogliby zastąpić kapitana Ruchu. Tyle że beniaminek I ligi nie przedłużył z nim umowy. A raczej - taką informację podała strona internetowa żółto-czarnych.
Zupełnie co innego Stranc dowiedział się od trenera Rafała Góraka. - Umówiliśmy się, że przez około dwa tygodnie będę na jego oku i wtedy zadecyduje, czy będę mu przydatny. Wszystko miało zależeć od mojego zdrowia, od tego, jak się prezentuję po tak długiej przerwie. Dziwna sytuacja. Nie wiem w końcu, kto podejmuje te decyzje o przydatności graczy do zespołu. To trochę denerwujące, bo jutro kończy mi się kontrakt, a ja nie wiem, na czym stoję - przyznaje Stranc, który w sobotnim sparingu z Koroną Kielce jednak nie wystąpił. - Odezwał się uraz z kolanem. To kwestia kilku dni, przeciążyłem się - wyjaśnia piłkarz.
Jaki będzie finał tej sprawy? - Wierzę w słowa trenera. Mam nadzieję, że wciąż jestem w grze o kadrę. Wszystko powinno rozstrzygnąć się w ciągu najbliższego tygodnia. Teraz najważniejsze, żebym był zdrowy. Liczę się z tym, że z Ruchu będę musiał odejść - zaznacza "Tonio".
Jego losem kibice "Cidrów" zaczęli się przejmować szczególnie pod koniec minionego sezonu, gdy zakończenie kariery obwieścił Kompała. Wychowanek Czarnych Sosnowiec był wymieniany w gronie kandydatów, którzy mogliby zastąpić kapitana Ruchu. Tyle że beniaminek I ligi nie przedłużył z nim umowy. A raczej - taką informację podała strona internetowa żółto-czarnych.
Zupełnie co innego Stranc dowiedział się od trenera Rafała Góraka. - Umówiliśmy się, że przez około dwa tygodnie będę na jego oku i wtedy zadecyduje, czy będę mu przydatny. Wszystko miało zależeć od mojego zdrowia, od tego, jak się prezentuję po tak długiej przerwie. Dziwna sytuacja. Nie wiem w końcu, kto podejmuje te decyzje o przydatności graczy do zespołu. To trochę denerwujące, bo jutro kończy mi się kontrakt, a ja nie wiem, na czym stoję - przyznaje Stranc, który w sobotnim sparingu z Koroną Kielce jednak nie wystąpił. - Odezwał się uraz z kolanem. To kwestia kilku dni, przeciążyłem się - wyjaśnia piłkarz.
Jaki będzie finał tej sprawy? - Wierzę w słowa trenera. Mam nadzieję, że wciąż jestem w grze o kadrę. Wszystko powinno rozstrzygnąć się w ciągu najbliższego tygodnia. Teraz najważniejsze, żebym był zdrowy. Liczę się z tym, że z Ruchu będę musiał odejść - zaznacza "Tonio".
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?