"Śmieją się, że przeniosłem tu problemy z poprzedniego klubu"
11.08.2009
W ciągu raptem czterech miesięcy - począwszy od marca - z III-ligowej mapy Polski zniknęły trzy uznane na tym poziomie zespoły. Zwłaszcza sprawa Walki nie da szybko o sobie zapomnieć. W wyniku jej wycofania się z rozgrywek w najbliższym sezonie w lidze zagra przecież tylko 15 zespołów, co oznacza, że w każdej kolejce któraś z jedenastek będzie pauzować.
Ale dla kibiców krach wyżej wymienionych klubów to przede wszystkim aspekt czysto sportowy. A ci, którzy jeszcze do niedawna rywalizowali z Koszarawą, Beskidem i Walką, przekonują, że bez nich te zmagania stracą na jakości. - To nie były ekipy z przypadku, ale bardzo solidni rywale. Co najważniejsze, mieli swój styl - uważa Damian Zdolski, zawodnik BKS-u Stal Bielsko-Biała, drużyny, która jeszcze nie tak dawno przegrała w Zabrzu aż 0-3.
- Stawiam siebie w roli ludzi związanych z tymi drużynami i naprawdę im współczuję - przyznaje Mieczysław Agafon. Szkoleniowiec Rajfela Krasiejów mógł zresztą ostatnio bardzo dokładnie wyobrazić sobie, jakie to uczucie, kiedy człowiek nie wie, co przyniesie jutro.
To właśnie przedstawiciela Opolszczyzny wymieniano jako tego, który upadnie na kolana i już z nich nie wstanie. - Koledzy śmieją się w szatni, że przeniosłem tu problemy z Walki - mówi z przymrużeniem oka Michał Gruchalski, który do Krasiejowa trafił z Jaskółczej. Ale czarne chmury udało się rozgonić. Przynajmniej na razie.
Ale dla kibiców krach wyżej wymienionych klubów to przede wszystkim aspekt czysto sportowy. A ci, którzy jeszcze do niedawna rywalizowali z Koszarawą, Beskidem i Walką, przekonują, że bez nich te zmagania stracą na jakości. - To nie były ekipy z przypadku, ale bardzo solidni rywale. Co najważniejsze, mieli swój styl - uważa Damian Zdolski, zawodnik BKS-u Stal Bielsko-Biała, drużyny, która jeszcze nie tak dawno przegrała w Zabrzu aż 0-3.
- Stawiam siebie w roli ludzi związanych z tymi drużynami i naprawdę im współczuję - przyznaje Mieczysław Agafon. Szkoleniowiec Rajfela Krasiejów mógł zresztą ostatnio bardzo dokładnie wyobrazić sobie, jakie to uczucie, kiedy człowiek nie wie, co przyniesie jutro.
To właśnie przedstawiciela Opolszczyzny wymieniano jako tego, który upadnie na kolana i już z nich nie wstanie. - Koledzy śmieją się w szatni, że przeniosłem tu problemy z Walki - mówi z przymrużeniem oka Michał Gruchalski, który do Krasiejowa trafił z Jaskółczej. Ale czarne chmury udało się rozgonić. Przynajmniej na razie.
Polecane
Przeczytaj również
19.10.2015
19.10.2015
Bryjak: zwycięstwo nas zbuduje
12.10.2015
12.10.2015
Polska Hokej Liga - 13 kolejka
02.10.2015
02.10.2015
Co tam panie w Hokej Lidze?
29.09.2015
29.09.2015
PHL: Polonia ogrywa mistrza!!!
14.09.2015
14.09.2015
Ściąga dla kibica. Co, gdzie, kiedy?