Służałek: Ludwiczuk doprowadzi do upadku polską koszykówkę

16.12.2009
Konkurs na stanowisko selekcjonera okazał się zwykłą farsą. - To chyba pierwszy przypadek na świecie, by żaden trener nie znalazł uznania w oczach komisji - irytuje się Tomasz Służałek.
Chętnych na objęcie funkcji trenera pierwszej reprezentacji Polski mężczyzn było dwunastu. Właśnie tylu kandydatów w przewidzianym terminie złożyło swoje aplikacje. Po upływie dwóch tygodni, komisja, która miała dokonać oceny stwierdziła, że... żaden ze szkoleniowców starających się o angaż nie uzyskał rekomendacji owego zgromadzenia. - To jest kabaret. Po co odbył się ten konkurs? Został ewidentnie przeprowadzony pod publiczkę. Ta komisja to marionetka w ręku Ludwiczuka (prezesa Polskiego Związku Koszykówki - przyp. red.) - złości się Tomasz Służałek, jeden z kandydatów.

- Skoro nie zgłosił się żaden trener z uznanym nazwiskiem choćby w Europie, to oznacza, że nie jest zainteresowany pracą z naszą reprezentacją. Im szybciej prezes Ludwiczuk to zrozumie, tym szybciej będziemy mogli przystąpić do naprawy polskiej koszykówki - uważa utytułowany szkoleniowiec. - On chce chyba jednak zostać grabarzem tego sportu w naszym kraju. Sam chce wszystkim sterować. Nie dopuszcza innych do głosu - złości się człowiek, który zdobył dwa tytułu mistrzowskie z Zagłębiem Sosnowiec.

Wydaje się jednak, że Ludwiczuk dopnie swego i do naszego kraju sprowadzi Joana Plazę, który święcił triumfy z Realem Madryt, po tym jak został pierwszym trenerem tego klubu po zwolnieniu Bożidara Malijkovicia, który... miał być w sztabie szkoleniowym Służałka, w razie gdyby ten został selekcjonerem. - To są pobożne życzenia prezesa, by Plaza chciał poprowadzić naszą reprezentację. Już przed Mistrzostwami Europy w naszym kraju sporo mówiło się o sławnych nazwiskach w kontekście prowadzenia Polaków, a skończyło się na Katzurinie - zaznacza autor sukcesu, jakim było prowadzenie dwóch klubów w jednym sezonie i osiągnięcie z nimi wyznaczonego celu (utrzymał w ekstraklasie Pogoń Rudę Śląska i awansował do niej z Zagłębiem Sosnowiec).

Przyszły selekcjoner będzie miał sporo czasu, by zbudować silną reprezentację, gdyż Polacy nie wystąpią w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata w Turcji, po tym jak dzikie karty przyznano Niemcom, Libanowi, Litwie i Rosji. - Prawda jest taka, że prezes nawet nie zapłacił wymaganej kwoty, byśmy mogli znaleźć się w gronie zespołów, spośród których wybrano dodatkowych uczestników czempionatu - twierdzi Służałek. - Trenerzy w Polsce czują się oszukani i większość z nich ma już dość Ludwiczuka - dodaje.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również