Słowacy nie mają szczęścia do Radzionkowa. Grać nie mogą...

07.10.2010
Jan Belianczin wciąż czeka aż PZPN raczy rozstrzygnąć, czy może grać w Ruchu Radzionków. Cierpliwości nie brak mu tylko dlatego, że jest kontuzjowany. Podobnie jak rodak - Michal Farkasz.
Sprawa Belianczina przypomina latynoski serial. Piłkarz związał się z Ruchem Radzionków, ale prawa do niego zgłasza Skałka Żabnica. Wydział Gier PZPN od dłuższego już czasu czeka na orzeczenie Związkowego Trybunału Piłkarskiego. - Pewnie bylibyśmy źli z powodu milczenia związku, gdyby Jano mógł grać. Ale nie może, a lekarze nie potrafią jednoznacznie zdiagnozować jego przypadłości - mówi trener "Cidrów", Rafał Górak.

Poważniejszy wydawał się uraz Farkasza. Ten jednak szybko wraca do pełni sił. - Myślę, że po spotkaniu z Pogonią, Michał wjedzie już w normalny trening i będę go mieć do dyspozycji na ostatnie pięć kolejek jesieni - oznajmia Górak. Piłkarz nawet teraz chodzi uśmiechnięty, bo... znalazł drugą połówkę.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również