Sandecja - Radzionków 0-1. Ruch zepsuł gospodarzom święto

19.03.2011
"Szok w Nowym Sączu" - napisała internetowa strona Sandecji, gdy Paweł Giel pod koniec meczu zdobył gola dla "Cidrów". Gospodarze po raz pierwszy zagrali przy sztucznym oświetleniu.
Był komplet publiczności, sztuczne ognie nad stadionem i całkiem niezła gra. "Cidry" popsuły jednak gospodarzom święto. Sandecja po raz pierwszy grała przy zamontowanym niedawno na jej stadionie oświetleniu. Na spotkanie z radzionkowianami mobilizowała się podwójnie, tym bardziej, że początek rundy wiosennej w jej wykonaniu nie był udany (remis i porażka).

Gospodarze przełknęli gorzką pigułkę, gdy Paweł Giel pod koniec spotkania wykorzystał zamieszanie pod bramką. "Szok w Nowym Sączu!" - napisała strona internetowa Sandecji w relacji "na żywo". - Balon był napompowany strasznie, ale myśmy im to święto pokrzyżowali. Strasznie się cieszę - triumfował Artur Skowronek, trener "Cidrów".

Jak relacjonuje, gra była wyrównana, szczególnie w pierwszej połowie. Świetną okazję dla gości zmarnował Belianczin, który przestrzelił z sześciu metrów, i Jarka, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Goście z kolei mogli objąć prowadzenie po strzale Kukola.

- To był cios za ciosem. Nam przytrafiały się błędy, ale szczęście też dopisało - przyznaje szkoleniowiec żółto-czarnych. Centymetrów zabrakło na przykład Kowalczykowi, by trafić do bramki Ruchu, Skorupskiego nękali też Aleksander i Boroviczanin. Ale to Giel uciszył stadion w Nowym Sączu.

- Po tej bramce Sandecja postawiła wszystko na jedną kartę. Trafiła nawet w poprzeczkę. Ale szczęście sprzyja lepszym - uśmiechnął się Skowronek. Jego zespół jest już na piątej pozycji. Do Floty Świnoujście Ruch traci pięć punktów, ale ma jeszcze zaległe spotkanie. - Moim chłopcom należą się słowa uznania - stwierdził trener.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również