Ruch Radzionków zaczyna żyć z transferów utalentowanej młodzieży

23.08.2011
Michał i Mateusz Makowie mogą być prawdziwą "żyłą złota" dla Ruchu Radzionków. Chcą ich pozyskać trzy kluby z ekstraklasy, zainteresowane są również drużyny niemieckie. Bracia wyjadą w niedzielę do Hoffenheim.
Kilka dni temu "Maczkowie" wrócili z testów w zespole Herthy Berlin, a tymczasem już w niedzielę mają jechać do Hoffenheim. Oba niemieckie kluby występują 1. Bundeslidze. - Opcja z Hoffenheim wydaje się ciekawsza, bo chłopcy będą sprawdzani pod kątem przydatności w pierwszym zespole. Hertha chciała, by się ogrywali w drużynie U-23, co raczej nie byłoby korzystne dla ich rozwoju. Choć z drugiej strony mogliby występować w rezerwach i dojrzeć psychicznie do gry w lidze niemieckiej - mówi Tomasz Baran, prezes Ruchu Radzionków.

Hoffenheim jest konkretne. Chce się utalentowanym Polakom przyjrzeć na początku przyszłego tygodnia i natychmiast podjąć decyzję, co do ich ewentualnego zakupu. - Może się okazać, że w następną środę będziemy finalizować transfer - przyznaje Baran, który utalentowanych nastolatków wypatrzył wraz z trenerami Ruchu w szkółce Stadionu Śląskiego.

Półtora sezonu wystarczyło, aby o Makach zrobiło się głośno. - Mocno zdeterminowane, by ich pozyskać, są trzy kluby z ekstraklasy. Ale jeśli będzie okazja, by trafili do Bundesligi, to nie ma o czym gadać - stwierdza i podkreśla, że jeśli do transferu dojdzie, to za dobrą cenę. - Nie sprzedamy ich za 100 czy 200 tysięcy złotych. Chcę, żeby zarobił klub, a i żeby "Maczki" rozwijali się w dobrym kierunku. Nie pozwolę, by powtórzyli historię Miłosza Przybeckiego, którego sprzedaliśmy latem, a który teraz gra w Młodej Ekstraklasie - wskazuje "sternik" Ruchu.

Sprzedaż wspomnianego reprezentanta "młodzieżówki" do Polonii Warszawa pozwoliła przeżyć "Cidrom" kilka ostatnich tygodni i w spokojnej atmosferze przystąpić do sezonu. Tomasz Baran zaznacza, że Ruch nie musi nikogo sprzedawać na siłę już w tym momencie, ale z drugiej strony informuje, że miasto nie pomoże piłkarzom w takim stopniu, na jaki liczyli działacze.



- Dlatego nie ukrywam, że jeśli dojdzie do transferu braci Maków, to za takie pieniądze, które pozwolą "połapać" budżet przynajmniej do końca tego roku - podkreśla Baran i nie kryje, że przyjął strategię, by klub ze Stroszka po prostu żył z transferów. - Co tu dużo mówić, musimy promować, sprzedawać i zarabiać. I liga to dla naszego klubu maksimum. Na tym szczeblu można z powodzeniem "pokazywać" młodych zawodników. Mamy rewelacyjny sztab i takich zawodników, jak Rocki czy Kaszowski, dzięki czemu to możliwe - chwali Baran.

Z naszych informacji wynika, że Ruch dostał jeszcze jedną ciekawą propozycję, która dotyczy jednego z braci Gielów. I tego transferu w bieżącym okienku transferowym nie można wykluczyć.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również