Ruch Radzionków na razie nie "odpalił". "Ale nie ma się co obawiać"

10.08.2010
"Cidry" po dwóch kolejkach I ligi mają na koncie jeden punkt. - Liczyliśmy na więcej, bo dotychczasowi rywale nie są jakimiś potęgami - przyznaje Marcin Kowalski. - Ale powodów do obaw nie ma - dodaje.
Dwa pierwsze spotkania - Ruch grał z MKS-em Kluczbork i GKP Gorzów Wielkopolski - nie wlały wiele optymizmu w serca kibiców żółto-czarnych. Przede wszystkim dlatego, że wspomniane drużyny do faworytów ligi nie należą, a jednak radzionkowianie nie potrafili wygrać ani jednego z tych pojedynków. - No tak, nie są to jakieś potęgi i trzeba przyznać, że liczyliśmy na większą zdobycz punktową. Ale nie ma się co obawiać, w końcu "odpalimy" - zapewnia obrońca.

Podstawy do optymizmu są, bo gra "Cidrów" nie wygląda wcale źle. - Co innego kiedy drużyna oddaje mecz, a co innego, kiedy widzę walkę i chęć zwycięstwa - mówił po porażce z GKP trener Rafał Górak. Do tematu w podobny sposób podchodzą zawodnicy.

- W Gorzowie mieliśmy niefortunny początek, już w 3. minucie straciliśmy gola. Ale dało to nam takiego kopa, że potem już tylko goniliśmy wynik. To my graliśmy w piłkę i stwarzali sytuacje. Gospodarze dopiero pod koniec drugiej połowy przejęli inicjatywę. Wówczas rzeczywiście mieliśmy trochę kłopotów, byliśmy już zreorganizowani. Na pewno jednak nie byliśmy zespołem gorszym. Nie można powiedzieć, że przegraliśmy zasłużenie - podkreśla Kowalski, który jako jeden z defensorów, ma sobie coś do zarzucenia.

- Jest wiele elementów do poprawy. A przede wszystkim gra w obronie. Musimy również częściej wykorzystywać sytuacje. W poprzednich sezonach mieliśmy ich mnóstwo, teraz na przykład tylko trzy - wskazuje wychowanek Polonii Bytom.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również