Ruch Radzionków, czyli beniaminek na swoim miejscu
18.11.2009
Komentarz
Adam Kompała (kapitan Ruchu): Nie możemy być niezadowoleni, bo jesteśmy na pierwszym miejscu. Na dodatek za nami dwie kolejki rundy wiosennej, więc... No nie, do awansu to droga jeszcze długa. Tym bardziej, że nie wiadomo, jak na nas wpłynie przerwa zimowa. Jak bym podsumował jesień? Straciliśmy zbyt wiele bramek. To nie wina obrońców i bramkarza, ale całego zespołu. Szkoda, bo w pierwszych meczach takiego problemu nie mieliśmy. Plus? Gra na wyjazdach. Zdobyliśmy dużo punktów, więcej niż u siebie. Ach, gdybyśmy tak grali na własnym podwórku...
Plusy
Ruch znakomicie poradził sobie z wywieraną zewsząd presją. Rzadko się zdarza, by w zespole, który dopiero co awansował, upatrywano głównego faworyta rozgrywek. A na "Cidrach" kolejny awans już w tym sezonie wręcz był (i dalej jest) wymuszany. Tymczasem "Żółto-Czarny" walec od samego początku rozjeżdżał kolejnych rywali. Końcówka rundy była mniej udana, ale i tak radzionkowianie zdołali utrzymać się w fotelu lidera.
Minusy
Niefrasobliwość, brak skupienia? Nie wiadomo co było przyczyną przeklętych remisów. "Cidry" zanotowały ich siedem (nikt w lidze nie remisował więcej razy). Kilka razy po tym, jak zwycięstwo miały - wydawało się - w kieszeni. W tym miejscu kłania się również wspomniana przez kapitana gra w defensywie. Ciekawe, ile punktów przewagi miałby teraz Ruch, gdyby nie kilka drugich odsłon...
Najlepszy zawodnik
Dokonać wyboru w tej kategorii to przy okazji Ruchu Radzionków rzecz niewdzięczna. W każdej formacji "Cidry" mają przynajmniej po jednym zawodniku, którego zazdrościć mogą wszyscy pozostali II-ligowcy. Może zatem słusznie będzie, jeśli największego plusa postawimy przy tym, wokół którego w Radzionkowie wszystko się kręci. Łącznie z kilkoma rywalami, bo Adam Kompała zazwyczaj miał utrudnione zadanie poprzez podwojone krycie. Ale i to nie przeszkadzało mu w tym, żeby reżyserować grę Ruchu. Dał się zapamiętać dzięki niezwykle precyzyjnym podaniom, które otwierały drogę do bramki innym. Nawet z połowy boiska!
Najlepszy mecz
Ruch Radzionków - Górnik Polkowice (4-1). To nie było najwyższe zwycięstwo "Żółto-Czarnych", bo przecież Unia Janikowo z Radzionkowa wyjechała z bagażem sześciu bramek. Unia to jednak nie wicelider - a polkowiczanie do Radzionkowa przyjechali właśnie jako druga siła w lidze. I szybko przekonali się (Gielza do siatki trafił już w 2. minucie), że oba zespoły dzieli przepaść. Tempo spotkania - porywające. Kto wie, może zbytnio, bo później na takie widowisko Ruchu nie było już stać...
Rozczarowanie
Trener Rafał Górak mawia, że nie lubi chwalić ani ganić konkretnych nazwisk. My również najchętniej opuścilibyśmy ten podpunkt, ale jak tu nie wspomnieć "popisu" Marka Kubisza. Nie chodzi nawet o to, że zawodnik zawiódł pod względem sportowym. To przecież na naszych łamach zapowiadał, że obecny sezon rozpocznie z przytupem. Teraz już wiadomo, że nie tylko przytupu nie było, ale też nie będzie. "Gazza" w połowie rundy postanowił rozstać się z drużyną. Problemy osobiste? Jansa sprawa. Szkoda tylko, że doświadczony napastnik nawet nie raczył pożegnać się z kolegami i trenerem.
Adam Kompała (kapitan Ruchu): Nie możemy być niezadowoleni, bo jesteśmy na pierwszym miejscu. Na dodatek za nami dwie kolejki rundy wiosennej, więc... No nie, do awansu to droga jeszcze długa. Tym bardziej, że nie wiadomo, jak na nas wpłynie przerwa zimowa. Jak bym podsumował jesień? Straciliśmy zbyt wiele bramek. To nie wina obrońców i bramkarza, ale całego zespołu. Szkoda, bo w pierwszych meczach takiego problemu nie mieliśmy. Plus? Gra na wyjazdach. Zdobyliśmy dużo punktów, więcej niż u siebie. Ach, gdybyśmy tak grali na własnym podwórku...
Plusy
Ruch znakomicie poradził sobie z wywieraną zewsząd presją. Rzadko się zdarza, by w zespole, który dopiero co awansował, upatrywano głównego faworyta rozgrywek. A na "Cidrach" kolejny awans już w tym sezonie wręcz był (i dalej jest) wymuszany. Tymczasem "Żółto-Czarny" walec od samego początku rozjeżdżał kolejnych rywali. Końcówka rundy była mniej udana, ale i tak radzionkowianie zdołali utrzymać się w fotelu lidera.
Minusy
Niefrasobliwość, brak skupienia? Nie wiadomo co było przyczyną przeklętych remisów. "Cidry" zanotowały ich siedem (nikt w lidze nie remisował więcej razy). Kilka razy po tym, jak zwycięstwo miały - wydawało się - w kieszeni. W tym miejscu kłania się również wspomniana przez kapitana gra w defensywie. Ciekawe, ile punktów przewagi miałby teraz Ruch, gdyby nie kilka drugich odsłon...
Najlepszy zawodnik
Dokonać wyboru w tej kategorii to przy okazji Ruchu Radzionków rzecz niewdzięczna. W każdej formacji "Cidry" mają przynajmniej po jednym zawodniku, którego zazdrościć mogą wszyscy pozostali II-ligowcy. Może zatem słusznie będzie, jeśli największego plusa postawimy przy tym, wokół którego w Radzionkowie wszystko się kręci. Łącznie z kilkoma rywalami, bo Adam Kompała zazwyczaj miał utrudnione zadanie poprzez podwojone krycie. Ale i to nie przeszkadzało mu w tym, żeby reżyserować grę Ruchu. Dał się zapamiętać dzięki niezwykle precyzyjnym podaniom, które otwierały drogę do bramki innym. Nawet z połowy boiska!
Najlepszy mecz
Ruch Radzionków - Górnik Polkowice (4-1). To nie było najwyższe zwycięstwo "Żółto-Czarnych", bo przecież Unia Janikowo z Radzionkowa wyjechała z bagażem sześciu bramek. Unia to jednak nie wicelider - a polkowiczanie do Radzionkowa przyjechali właśnie jako druga siła w lidze. I szybko przekonali się (Gielza do siatki trafił już w 2. minucie), że oba zespoły dzieli przepaść. Tempo spotkania - porywające. Kto wie, może zbytnio, bo później na takie widowisko Ruchu nie było już stać...
Rozczarowanie
Trener Rafał Górak mawia, że nie lubi chwalić ani ganić konkretnych nazwisk. My również najchętniej opuścilibyśmy ten podpunkt, ale jak tu nie wspomnieć "popisu" Marka Kubisza. Nie chodzi nawet o to, że zawodnik zawiódł pod względem sportowym. To przecież na naszych łamach zapowiadał, że obecny sezon rozpocznie z przytupem. Teraz już wiadomo, że nie tylko przytupu nie było, ale też nie będzie. "Gazza" w połowie rundy postanowił rozstać się z drużyną. Problemy osobiste? Jansa sprawa. Szkoda tylko, że doświadczony napastnik nawet nie raczył pożegnać się z kolegami i trenerem.
Polecane
II liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?