Ruch - Olimpia 4-1. Radzionkowianie bezlitośni dla elbląskiego beniaminka

12.10.2011
Ruch pewnie pokonał przed własną publicznością outsidera z warmińsko-mazurskiego. W rolę "katów" Olimpii Elbląg wcielili się Piotr Rocki i Mateusz Mak.
Wydarzenie
1,5 roku - blisko tyle czasu kibice Ruchu czekali na strzelenie przez ich ulubieńców więcej niż trzech goli w meczu ligowym rozegranym przy Narutowicza. Po raz ostatni tak skuteczne na stadionie w Bytomiu-Stroszku "Cidry" były 26 maja 2010 roku. Ówczesne 4-0 z Turem Turek przesądziło o awansie żołto-czarnych do grona pierwszoligowców.

Bohater
Niemal wszystkie "Skarby Kibica" do grona największej gwiazdy radzionkowian w rundzie jesiennej bieżącego sezonu typowały Piotra Rockiego. Doświadczony pomocnik Ruchu, mający na swoim koncie prawie 300 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej, dzisiejszym występem udowodnił, że w tych prognozach nie było ani krzty przesady. Najpierw "Rocky" okazał się pewnym egzekutorem "jedenastki". W pojedynku z golkiperem Olimpii, 37-letniemu wychowankowi Polonezu Warszawa nie zadrżała noga, dzięki czemu miejscowi wyszli na prowadzenie. Po zmianie stron Rocki błysnął jeszcze dwukrotnie, efektownie asystując najpierw przy pierwszym z dwóch trafień Mateusza Maka, a potem przy golu Szymona Skrzypczaka.

Rozczarowanie
Bramkarz Olimpii, Krzysztof Stodoła. Za czasów gry w I-ligowym MKS-ie Kluczbork piłkarscy eksperci słusznie zaliczali go do grona najlepszych golkiperów zaplecza ekstraklasy. Niemal w każdym spotkaniu drużyny z Opolszczyzny 29-latek nie schodził wówczas poniżej pewnego, wysokiego zazwyczaj poziomu. Stodole bardzo rzadko przytrafiały się pomyłki. Dzisiaj rodowity kluczborczanin się jednak nie popisał. To na jego barki należy zrzucić odpowiedzialność za utratę nie tylko pierwszej bramki, ale też Mykoli Dremliuka. W 19. minucie Stodoła zbyt słabo wypiąstkował futbolówkę po wrzutce Adama Giesy z rzutu wolnego. Do bezpańskiej piłki błyskawicznie dopadł Rafał Otwinowski, którego uderzenie, w rozpaczliwy sposób, próbował jeszcze zastopować, stojący na linii bramkowej, Dremliuk. I Ukraińcowi ta sztuka się udała! Na nieszczęście gości, prawy obrońca Olimpii zrobił to ręką. Niczym Urugwajczyk Luis Suarez w pamiętnej konfrontacji z Ghaną podczas ostatnich MŚ w Republice Południowej Afryki. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna - rzut karny dla Ruchu i czerwona kartka dla Dremliuka.

Co ciekawego
- Dla miejscowych fanów niemałym zaskoczeniem był brak w wyjściowym składzie "Cidrów” Pawła Giela. Wychowanek Ruchu nie zagrał w ostatnim meczu w Niecieczy, gdyż musiał pauzować za nadmiar kartek. Wydawało się, że przeciwko Olimpii 22-latek wróci do podstawowej "11", wszak od początku sezonu opuścił tylko jedno, wspomniane starcie z Termaliką. Opiekun żółto-czarnych, Artur Skowronek, swojego etatowego defensywnego pomocnika pozostawił jednak na ławce, uznając, że zastępujący Giela w Niecieczy Wojciech Mróz, pokazał się tam z na tyle dobrej strony, iż zasłużył na kolejny występ od 1. minuty.

- Jednym z obserwatorów tego spotkania był legendarny piłkarz Górnika Zabrza, mistrz olimpijski z Monachium, Zygfryd Szołtysik. Popularny "Zyga” urodził się w pobliskiej Suchej Górze, powszechnie znanej ze Sportowej Doliny "Dolomity” - całorocznego centrum sportowo-rekreacyjnego, zlokalizowanego w wyrobisku nieczynnej kopalni dolomitu Blachówka.

- W 7. minucie spotkania miała miejsce nieudolna próba wymuszenia rzutu karnego przez Pawła Buśkiewicza. Gdy Marcin Kowalski rzekomo faulował byłego napastnika Górnika Zabrze, z trybun przy Narutowicza rozległo się ironiczne: "tyś jest lepszy niż Pazura!”. Oczywiście pod adresem napastnika Olimpii. Sędzia Jacek Małyszek zachował w tej sytuacji czujność - nie dał się nabrać na swoisty teatrzyk w wykonaniu wychowanka Ruchu Ryki.

- W 16. minucie nad stadionem w Bytomiu-Stroszku rozpętała się ulewa. Złośliwi powiedzieliby, że niebo "zapłakało" nad poziomem zaprezentowanym przez oba zespoły, w pierwszym kwadransie spotkania...
autor: Tomasz Majka

Przeczytaj również