Rekord - Clearex 1-2. Chorzowianie zagrają w Final Four!

05.04.2012
Clearex Chorzów prezentuje się coraz lepiej. W obu ćwierćfinałach chorzowianie ograli faworyzowany Rekord Bielsko-Biała i to oni zagrają w turnieju finałowym Pucharu Polski. Swój cel więc osiągnęli...
Rafał Barszcz, trener Cleareksu Chorzów, zapowiadał w niedzielę na naszym portalu, że celem jego zespołu jest awans do Final Four Pucharu Polski. Chorzowianie byli przed rewanżem w lepszej pozycji, bo mieli w zanadrzu dwie bramki przewagi zdobyte we własnej hali. Goście zabrali się jednak do Rekordu inaczej, niż zrobili to w niedzielę, gdy ograli bielszczan w meczu ligowym. Wtedy wyczekiwali na własnej połowie i wyprowadzali kontry. Dziś od 1. minuty rzucili się na rywali pressingiem.

W pierwszej - bezbramkowej - połowie wyglądało na to, że to Cleareksowi zdecydowanie bardziej zależy na wygraniu ćwierćfinałów. Chorzowianie walczyli, mieli lepsze sytuacje i wyglądali na mocno zmobilizowanych. Bielszczanie byli ich przeciwieństwem. Nie prezentowali się dobrze fizycznie, nie mieli pomysłu na rozegranie akcji, a miast podawać, chętniej wykańczali akcje indywidualnie. Efekt? Czyste konto Pawła Pstrusińskiego i lepsze wrażenie, jakie pozostawili po sobie goście w pierwszych 20 minutach.

Jednak to, jak wyglądali gracze z Cygańskiego Lasu po przerwie zadało kłam teorii, mówiącej, że nie zależy im na trzecim z rzędu półfinale krajowego pucharu. Trener Andrea Bucciol zastąpił słabo spisującego się Sebastiana Palarczyka Pawłem Machurą, a ten wniósł bardzo dużo ożywienia. Wprawdzie jeszcze nie udawało się udokumentować przewagi, ale Rekord był już zespołem - jak zwykle - walczącym. Co więcej, zdołał wreszcie wyjść na prowadzenie. Po faulu na wychodzącym na pozycję Machurze został podyktowany rzut wolny, a bezpośrednio z niego nie do obrony przymierzył Łukasz Mentel. Bielszczanom brakowało do awansu już tylko jednej bramki...

W końcówce było wyjątkowo nerwowo. Bielszczanie mieli na koncie pięć fauli, więc musieli grać bardzo ostrożnie. Rekord jednak wściekle atakował, lecz znów świetnie bronił Pstrusiński, który zatrzymał m.in. strzały Jana Janovsky'ego. Chorzowianie próbowali też kontrować i gdyby nie fatalne pudła Michała Grecza mogli spokojnie rozstrzygnąć spotkanie. Ostatecznie jednak wszystko zadecydowało się po wycofaniu przez Andreę Bucciola bramkarza. Po stracie piłki Janovsky musiał faulować rywala, a to skutkowało przedłużonym rzutem karnym dla Cleareksu. Pewnie wykorzystał go Mirosław Miozga, a naładowani goście krótko potem dobili bielszczan po kontrze i ładnym strzale rehabilitującego się Grecza. Rekord w końcówce zagrał va banque, ale skorzystali na tym tylko gracze Rafała Barszcza.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również