Radzionków - Zagłębie 2-1. Ruch wygrał bitwę w wojnie o awans

20.03.2010
Gospodarze błyskawicznie objęli prowadzenie, by potem nastawić się na grę z kontry. Zagłębie, które było częściej przy piłce, w drugiej połowie "złapało kontakt", a potem o mało co nie wyrównało!
Stara piłkarska prawda powiada, że kiedy nie da się strzelić gola z gry, trzeba to zrobić ze stałego fragmentu gry. Sosnowiczanie w ciągu 90 minut wykonali aż 10 kornerów i pokaźną liczbę rzutów wolnych w okolicach "szesnastki”. Wreszcie po zgraniu głową przez Huberta Jaromina, do siatki piłkę posłał Dariusz Kłus. - Ech, wsadziłeś nam tę brameczkę... - Jacek Wiśniewski po spotkaniu, już na stopniach klubowego budynku, gratulował gola swemu koledze z Cracovii. Kłus nie był specjalnie uradowany faktem trafienia do siatki. - Ta bramka w ogóle mnie nie cieszy, bo na pewno nie tak sobie ten mecz i jego zakończenie wyobrażaliśmy - komentował.

Co miał na myśli? Zapewne początek, kiedy to najpierw Ruch objął prowadzenie. Za Starcie Adriana Marka z Marcinem Kowalskim sędzia podyktował rzut karny, który wykonał Marcin Dziewulski. Z kolei Piotr Gierczak z 18 metrów przymierzył w słupek bramki gości! Te sytuacje nie tylko ustawiły mecz, ale też mocno zdeprymowały sosnowiczan. A kiedy zaczęli odzyskiwać właściwy rytm - czego dowodem były dobre okazje Krzysztofa Myśliwego (z ostrego kąta strzelił wzdłuż linii bramkowej, obok długiego słupka) i Marcina Lachowskiego - dostali kolejny cios. Martin Matusz zdezorganizował obronę rywali i zostawił piłkę Maciejowi Manelskiemu, a ten uderzył precyzyjnie zza "szesnastki”.

Piotr Pierścionek miał spory problem w przerwie, lecz trafił ze zmianami. Hubert Jaromin mocno "szarpał” skrzydłem, a Adrian Pajączkowski świetnie centrował z wolnych. Obaj mieli udział przy opisywanym golu kontaktowym. I mogli doprowadzić do remisu! Na kwadrans przez końcem Seweryn Kiełpin nie mógł już nic zaradzić. Pomógł Tomasz Rzepka. - Byłem tam, gdzie miałem być - prosto tłumaczył stoper Ruchu, wracający na boisko po prawie rocznej przerwie.

Konferencja prasowa

Piotr Pierścionek (trener Zagłębia): - Już przed meczem źle nam się układało, bo okazało się, że Michał Filipowicz nie będzie mógł zagrać. Arek Kłoda w przerwie stwierdził, że nie jest już w stanie pomóc drużynie, miał kłopoty z oddychaniem. Do tego sędzia pomógł Ruchowi, bo bardzo szybko Zagłębie miało na koncie trzy żółte kartki. Graliśmy z przeciwnikiem bardzo dobrze prowadzonym, z piłkarzami, którzy mają wiele występów w ekstraklasie. Tym razem przegraliśmy bitwę, ale wierzę, że wygramy wojnę. Wierzę, że Zagłębie awansuje i nie mam nic przeciwko temu, by awansowało razem z Ruchem Radzionków.

Rafał Górak (trener Ruchu): - Rzeczywiście, to spotkanie ułożyło nam się bardzo dobrze. Mogłoby się ułożyć jeszcze lepiej, gdyby Piotrek Gierczak nie trafił w słupek. Bardzo się cieszę, że na mecz przyszło tyle ludzi, bo kiedy obejmowałem Ruch, to na mecze przychodziło 50-100 osób.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również