Radzionków - Warta 0-1. To był najlepszy mecz "Cidrów” tej wiosny
28.05.2011
Wydarzenie
Nos Bogusława Baniaka. W II połowie wpuścił na boisko Pawła Iwanickiego i Marcina Wojciechowskiego, którzy skonstruowali akcję, po której padła zwycięska bramka dla Warty. Wcześniej nic takiego obrotu sprawy nie zapowiadało.
Bohater
Andrzej Bledzewski raz jeszcze potwierdził, że bramkarzom w metrykę nie wolno. Trzykrotnie wygrywał w sytuacjach "jeden na jeden” z napastnikami rywali, w wielu innych groźnych momentach też odbierał gospodarzom chęć do szturmowania jego bramki.
Antybohater
To trochę przekorne podejście; obaj bliźniacy należeli bowiem do najlepszych na boisku. By zostać jednak piłkarzem wybitnym, Mateusz Mak - bo o nim mowa w kontekście "antybohatera” - musi wykorzystywać takie okazje, jakie w I połowie stwarzał mu dwukrotnie brat. I musi trafić do siatki - a nie w stojącego na linii obrońcę - jeśli minął już bramkarza - mowa o okazji z drugiej części gry...
Co ciekawego
- Adrian Świątek jest wychowankiem poznańskiej Warty, w barwach której - w okresie trampkarskim i juniorskim - grał aż 7 lat. Na wczorajsze spotkanie do Radzionkowa przyjechali za "Zielonymi” jego rodzice oraz siostra z rodziną.
- Marcin Suchański zagrał na stadionie przy Narutowicza po raz pierwszy od... ośmiu lat! Poprzednio kibice "Cidrów” oglądali go tutaj 11 maja 2003 roku, w meczu ówczesnej II ligi, w którym Ruch pokonał Tłoki Gorzyce 1-0. 34-letni golkiper jest wychowankiem radzionkowian.
- Łukasz Skorupski, wielki pechowiec środowego spotkania z Piastem, zasiadł tym razem na trybunie VIP, z zabandażowanymi dwoma palcami prawej dłoni. Niewykluczone, że w barwach Ruchu już go nie zobaczymy. Co prawda wypożyczony jest do Radzionkowa do grudnia, ale Górnik Zabrze zostawił sobie możliwość "odwołania” go już latem - i z tej furtki w umowie skorzysta.
- Obok Skorupskiego siadł m.in. Miłosz Przybecki. Młody gracz Ruchu wyleczył już uraz kostki, jakiego nabawił się w spotkaniu z Flotą, ale trener Artur Skowronek postanowił oszczędzić go w kontekście zaczynającego się w poniedziałek zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski. Identycznie postąpił Bogusław Baniak w przypadku Macieja Wichtowskiego.
- 80 minut potrzebowali piłkarze lidera wiosennej tabeli, by oddać strzał w światło bramki gospodarzy. Uczynił to głową Piotr Reiss, ale Marcin Suchański - instynktownie - nogą zdołał skierować piłkę na róg.
- Trener Bogusław Baniak przez całe 90 minut w rzęsistym deszczu i przy ledwie 15-stopniowej temperaturze oglądał spotkanie w koszulce z krótkim rękawem. - Chyba zrobiłem błąd. Zostaję bowiem u rodziny w Katowicach, a nie zabrałem ze sobą niczego cieplejszego. W Poznaniu, gdy wyjeżdżaliśmy, było 25 stopni - mówił na konferencji prasowej.
Nos Bogusława Baniaka. W II połowie wpuścił na boisko Pawła Iwanickiego i Marcina Wojciechowskiego, którzy skonstruowali akcję, po której padła zwycięska bramka dla Warty. Wcześniej nic takiego obrotu sprawy nie zapowiadało.
Bohater
Andrzej Bledzewski raz jeszcze potwierdził, że bramkarzom w metrykę nie wolno. Trzykrotnie wygrywał w sytuacjach "jeden na jeden” z napastnikami rywali, w wielu innych groźnych momentach też odbierał gospodarzom chęć do szturmowania jego bramki.
Antybohater
To trochę przekorne podejście; obaj bliźniacy należeli bowiem do najlepszych na boisku. By zostać jednak piłkarzem wybitnym, Mateusz Mak - bo o nim mowa w kontekście "antybohatera” - musi wykorzystywać takie okazje, jakie w I połowie stwarzał mu dwukrotnie brat. I musi trafić do siatki - a nie w stojącego na linii obrońcę - jeśli minął już bramkarza - mowa o okazji z drugiej części gry...
Co ciekawego
- Adrian Świątek jest wychowankiem poznańskiej Warty, w barwach której - w okresie trampkarskim i juniorskim - grał aż 7 lat. Na wczorajsze spotkanie do Radzionkowa przyjechali za "Zielonymi” jego rodzice oraz siostra z rodziną.
- Marcin Suchański zagrał na stadionie przy Narutowicza po raz pierwszy od... ośmiu lat! Poprzednio kibice "Cidrów” oglądali go tutaj 11 maja 2003 roku, w meczu ówczesnej II ligi, w którym Ruch pokonał Tłoki Gorzyce 1-0. 34-letni golkiper jest wychowankiem radzionkowian.
- Łukasz Skorupski, wielki pechowiec środowego spotkania z Piastem, zasiadł tym razem na trybunie VIP, z zabandażowanymi dwoma palcami prawej dłoni. Niewykluczone, że w barwach Ruchu już go nie zobaczymy. Co prawda wypożyczony jest do Radzionkowa do grudnia, ale Górnik Zabrze zostawił sobie możliwość "odwołania” go już latem - i z tej furtki w umowie skorzysta.
- Obok Skorupskiego siadł m.in. Miłosz Przybecki. Młody gracz Ruchu wyleczył już uraz kostki, jakiego nabawił się w spotkaniu z Flotą, ale trener Artur Skowronek postanowił oszczędzić go w kontekście zaczynającego się w poniedziałek zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski. Identycznie postąpił Bogusław Baniak w przypadku Macieja Wichtowskiego.
- 80 minut potrzebowali piłkarze lidera wiosennej tabeli, by oddać strzał w światło bramki gospodarzy. Uczynił to głową Piotr Reiss, ale Marcin Suchański - instynktownie - nogą zdołał skierować piłkę na róg.
- Trener Bogusław Baniak przez całe 90 minut w rzęsistym deszczu i przy ledwie 15-stopniowej temperaturze oglądał spotkanie w koszulce z krótkim rękawem. - Chyba zrobiłem błąd. Zostaję bowiem u rodziny w Katowicach, a nie zabrałem ze sobą niczego cieplejszego. W Poznaniu, gdy wyjeżdżaliśmy, było 25 stopni - mówił na konferencji prasowej.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?