Radzionków - Skałka 5-2. Tak to robią bliźniacy! "Fajne mają podejście"

10.02.2010
- Jacek Góralczyk, z którym przed chwilą rozmawiałem, powiedział mi, że prezentujemy wysoki poziom, ale gramy falami. Za mało u nas płynności. To bardzo cenna uwaga - skwitował Rafał Górak.
Kto oglądał mecz, a wyszedł na minutę przed jego końcem, niech żałuje! Ostatnia akcja Ruchu w dużej mierze zepchnęła w cień jego wcześniejsze dokonania. W rolach głównych wcale nie wystąpili Kompała, Gierczak czy Dziewulski. Prawdziwy popis dali... zakontraktowani wczoraj bracia bliźniacy: Michał i Mateusz Mak, którzy na zupełnym luzie wymienili między sobą w "szesnastce" Skałki kilka dokładnych podań, aż w końcu Michał umieścił piłkę w siatce. Obrońcy zespołu z Żabnicy - każdy o głowę wyższy o bliźniaków z Radzionkowa - stali jak wryci.

- Fakt, całkiem fajnie nam to wyszło. My się po prostu "czujemy" w polu karnym - śmiał się autor tej niecodziennej bramki. W świetny nastrój wprawiła ona też Rafała Góraka. - W tej sytuacji mogliśmy się przekonać, jak chłopcy cieszą się futbolem. Bardzo podoba mi się takie podejście - chwalił szkoleniowiec "Cidrów". Choć i on sam zebrał kilka komplementów. Adam Nocoń, opiekun III-ligowca, był bowiem pod dużym wrażeniem postawy radzionkowian.

- Lanko od "Cidrów" dostaliśmy niezłe - przyznał trener Skałki. - Lepiej jednak przegrać 2-5 z tak silnym przeciwnikiem niż ograć jakichś słabeuszy, a potem cieszyć się, nie dostrzegając własnych błędów - zauważył Nocoń, który - mimo wszystko - też miał swoje chwile radości. Największą - wtedy, gdy Beliancin perfekcyjnie wykonał rzut wolny tuż zza narożnika pola karnego. Ten sam piłkarz miał udział przy pierwszym trafieniu, kiedy do bramki trafił Vesely.

Słowakom daleko jednak do klasy gwiazd Ruchu. Bardzo dobre zawody rozgrywał Kompała, swoje zrobił też Dziewulski, skuteczny egzekutor "jedenastki" z drugiej połowy. - Panie sędzio, za co ten karny? - irytował się Nocoń, który był zdania, że Jaroszek Przybeckiego nie faulował.

Wspomniany Przybecki, kolejny z młodych nabytków, zapisał na swoim koncie małego plusa. Równie pozytywnie pokazał się Trzcionka, współautor trafień Ruchu sprzed przerwy. Choć - z drugiej strony - trudno powiedzieć, by rywale jakoś specjalnie mu przeszkadzali. - Widać, że Ruch to lider swojej ligi. Grali dużo z klepki. A to przecież my mieliśmy taki plan. Tyle dobrze, że chociaż udowodnili nam, jak wiele musimy jeszcze pracować - kręcił głową Andrej Romancik.

Co ciekawe, samokrytycznie występ swojej drużyny ocenił także Górak. - Jacek Góralczyk, z którym przed chwilą rozmawiałem, powiedział mi, że prezentujemy wysoki poziom, ale gramy falami. Za mało jest u nas płynności. To bardzo cenna uwaga - zakończył trener "Cidrów".
autor: Stanisław Hajda, Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również