Radzionków - Sandecja 0-0. Do szatni mogą zejść z podniesioną głową
15.08.2010
- To się ciągnie za nami od pierwszego meczu. Z Kluczborkiem ja miałem swoje szanse, dziś Dawid. Myślałem, że coś strzeli, w końcu ma dziś urodziny - wskazał Piotr Rocki. Ale był napastnik Górnika Zabrze nie sprawił sobie prezentu. Miał trzy dogodne sytuacje. Szczególnie groźnie było, gdy cytowany wyżej "Rocky" mocno uderzył piłkę w kierunku napastników, gdzie Jarka czyhał tylko na błąd obrony. Snajper "Cidrów" znalazł się oko w oko z Markiem Koziołem, ale po tym uderzeniu trybuny jęknęły z zawodu. - Myślałem, że bramkarz podskoczy, dlatego uderzyłem lekko w krótki róg po ziemi. Nie udało się - kręcił głową 23-latek.
Te, i jeszcze kilka innych sytuacji, mogły się zemścić. Goście z Nowego Sącza również tworzyli ciekawe akcje, zresztą dzięki czemu w pierwszej połowie nie można było się nudzić. Niecelnie strzelali Konrad Cebula i Pavel Eismann, a w poprzeczkę trafił Arkadiusz Aleksander. - Od początku sezonu nie mam szczęścia. Byliśmy obiektywnie lepszym zespołem. Od początku ruszyliśmy na Radzionków - przedstawił swoją wersję zdarzeń był piłkarz Górnika.
- Myślę, że to jednak my byliśmy bliżej zwycięstwa - ripostował Jarka. - Mieliśmy bardziej klarowne sytuacje. Aleksander trafił w poprzeczkę, ale to był rykoszet i dużo w tym było przypadku. Ja miałem czystą "setkę" - zwrócił uwagę. Już w drugiej części gry solenizant po raz kolejny był bliski szczęścia. Podawał znów Rocki, który wypatrzył rozpędzającego się kolegę, ale czujnie zachował się także golkiper przyjezdnych. Jarka wprawdzie wygrał z nim wyścig biegowy, ale trafił tylko w nogi Kozioła, interweniującego już poza polem karnym. Potem dobijać piłkę próbował jeszcze Maciej Manelski, ale ta, kopnięta z dużej odległości, poszybowała za wysoko.
"Manel", który na boisku pojawił się po przerwie, wniósł zresztą sporo ożywienia. Tuż przed końcem meczu pokazał to, czym mógł chwalić się w zeszłym sezonie. Znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Tyle że strzał był już niecelny. I właśnie przez nieskuteczność radzionkowianie mają na razie nie dziewięć, a tylko dwa punkty...
Konferencja prasowa:
Rafał Górak (trener Ruchu): Znakomitych sytuacji nie mieliśmy bardzo dużo, ale były one czyste i klarowne. Mam tu na myśli strzał Jarki i tę akcję trzech na jednego. Sandecja to zespół groźny, ofensywny. Widzieliśmy, że jest dużo mocniejszy w ofensywie niż w defensywie. Ten punkt to dla mnie bardzo cenna zdobycz. Szkoda, że nie udało się wreszcie wygrać, widocznie trzeba być cierpliwym i pokornie czekać na pierwsze zwycięstwo. Dziś mogę powiedzieć moich chłopcom, że mogą zejść do szatni z podniesioną głową, bo zrobili wszystko, by spotkanie wygrać.
Dariusz Wójtowicz (trener Sandecji): Nie możesz wygrać meczu, to go zremisuj. To jest credo, które dzisiaj zafunkcjonowało. Choć muszę powiedzieć, że absolutnie nie jestem zadowolony z remisu. Straciliśmy dwa punkty. Z przebiegu meczu, z ilości możliwości wykończenia akcji, strzałów na bramkę, którzy tacy zawodnicy, jakich mam, powinni wykorzystywać, to muszę powiedzieć, że w dalszym ciągu nie jestem z tej gry zadowolony. Moi piłkarze absolutnie nie realizują mojego pomysłu na grę. A jeśli starają się to robić, to czegoś im brakuje. Nie wiem, czy jakości, czy artyzmu? To wszystko jest niedokładne. W tamtym sezonie graliśmy piłkę ofensywną, niestety na tę chwilę tak nie jest. Ale punkt na boisku przeciwnika trzeba szanować.
Te, i jeszcze kilka innych sytuacji, mogły się zemścić. Goście z Nowego Sącza również tworzyli ciekawe akcje, zresztą dzięki czemu w pierwszej połowie nie można było się nudzić. Niecelnie strzelali Konrad Cebula i Pavel Eismann, a w poprzeczkę trafił Arkadiusz Aleksander. - Od początku sezonu nie mam szczęścia. Byliśmy obiektywnie lepszym zespołem. Od początku ruszyliśmy na Radzionków - przedstawił swoją wersję zdarzeń był piłkarz Górnika.
- Myślę, że to jednak my byliśmy bliżej zwycięstwa - ripostował Jarka. - Mieliśmy bardziej klarowne sytuacje. Aleksander trafił w poprzeczkę, ale to był rykoszet i dużo w tym było przypadku. Ja miałem czystą "setkę" - zwrócił uwagę. Już w drugiej części gry solenizant po raz kolejny był bliski szczęścia. Podawał znów Rocki, który wypatrzył rozpędzającego się kolegę, ale czujnie zachował się także golkiper przyjezdnych. Jarka wprawdzie wygrał z nim wyścig biegowy, ale trafił tylko w nogi Kozioła, interweniującego już poza polem karnym. Potem dobijać piłkę próbował jeszcze Maciej Manelski, ale ta, kopnięta z dużej odległości, poszybowała za wysoko.
"Manel", który na boisku pojawił się po przerwie, wniósł zresztą sporo ożywienia. Tuż przed końcem meczu pokazał to, czym mógł chwalić się w zeszłym sezonie. Znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Tyle że strzał był już niecelny. I właśnie przez nieskuteczność radzionkowianie mają na razie nie dziewięć, a tylko dwa punkty...
Konferencja prasowa:
Rafał Górak (trener Ruchu): Znakomitych sytuacji nie mieliśmy bardzo dużo, ale były one czyste i klarowne. Mam tu na myśli strzał Jarki i tę akcję trzech na jednego. Sandecja to zespół groźny, ofensywny. Widzieliśmy, że jest dużo mocniejszy w ofensywie niż w defensywie. Ten punkt to dla mnie bardzo cenna zdobycz. Szkoda, że nie udało się wreszcie wygrać, widocznie trzeba być cierpliwym i pokornie czekać na pierwsze zwycięstwo. Dziś mogę powiedzieć moich chłopcom, że mogą zejść do szatni z podniesioną głową, bo zrobili wszystko, by spotkanie wygrać.
Dariusz Wójtowicz (trener Sandecji): Nie możesz wygrać meczu, to go zremisuj. To jest credo, które dzisiaj zafunkcjonowało. Choć muszę powiedzieć, że absolutnie nie jestem zadowolony z remisu. Straciliśmy dwa punkty. Z przebiegu meczu, z ilości możliwości wykończenia akcji, strzałów na bramkę, którzy tacy zawodnicy, jakich mam, powinni wykorzystywać, to muszę powiedzieć, że w dalszym ciągu nie jestem z tej gry zadowolony. Moi piłkarze absolutnie nie realizują mojego pomysłu na grę. A jeśli starają się to robić, to czegoś im brakuje. Nie wiem, czy jakości, czy artyzmu? To wszystko jest niedokładne. W tamtym sezonie graliśmy piłkę ofensywną, niestety na tę chwilę tak nie jest. Ale punkt na boisku przeciwnika trzeba szanować.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?