Radzionków - Polkowice 4-1. Kompale zagotowała się głowa

15.08.2009
Porywające widowisko w Radzionkowie. - W końcu przyjechała do nas drużyna, która nie miała zamiaru tylko się bronić - skwitował Marek Suker, napastnik Ruchu.
- Kluczem do sukcesu był brak kombinowania. Piłka nożna to prosta gra i tak też dziś graliśmy. To przyniosło efekt - podkreślał po spotkaniu Piotr Gierczak. Trochę na przekór, bo bramka, którą zdobył - już w 2. minucie - padła po zagraniu, którego raczej nikt się nie spodziewał. Kompała zamiast tradycyjnie z rzutu wolnego piłkę wrzucać, podał dyskretnie właśnie do Gierczaka. - Czy mamy przygotowanych więcej takich zagrań? Nie powiem - uśmiechnął Kompała, który sam również trafił do siatki.

Radzionkowianie zgodnie podkreślali, że szybko zdobyty gol "ustawił" spotkanie. - Mogliśmy czekać na ruch przeciwnika - kontynuował kapitan zespołu. A taktyka Górnika w tym momencie polegała na ataku. Stąd też  "Cidrom" grało się łatwiej pod polem karnym polkowiczan. Wykorzystał to Sebastian Gielza, strzelając drugą bramkę meczu i zarazem swoją drugą w sezonie. - Kompała, Gierczak i ja mamy teraz po dwa trafienia, ale nie dyskutowaliśmy jeszcze o tym, kto ma zostać królem strzelców - śmiał się Gielza.

- Mecz mógł się podobać. Cios za cios. W zeszłym sezonie drużyny przeciwne przyjeżdżały do nas się bronić. Górnik grał piłkę otwartą, dlatego spotkanie było interesujące - tłumaczył Marek Suker. Zmiennik Gielzy w końcówce narobił sporo zamieszania pod bramką Szymańskiego. Kilka razy groźnie dośrodkowywał. Na kilka sekund przed końcowym gwizdkiem tak mocno, że piłka odbiła się od obrońcy Górnika i wpadła - na nieszczęście gości - do ich własnej bramki.

Jedynym pocieszeniem dla kibica z Polkowic (dosłownie jednego, za to uzbrojonego w bęben) była bramka kontaktowa Żmudzińskiego. Obrońcy nie upilnowali byłego gracza Podbeskidzia, który swobodnie uderzył głową do bramki Kiełpina. Kto wie, czy nie byłoby inaczej, gdyby Wiśniewski chwilę wcześniej nie potrzebował pomocy lekarskiej. - Najlepiej grający u nas głową Jacek był jeszcze nie w swoim rytmie - usprawiedliwiał fakt pierwszego straconego gola w tym sezonie trener Rafał Górak.

Usprawiedliwienia nie widział dla siebie natomiast Kompała. Najbardziej doświadczony piłkarz Ruchu pokrzyczał sobie - za co obejrzał żółtą kartkę - po piłkarzach z Polkowic. - Zagotowała mi się głowa, mimo że gram już tyle lat. Ale sędzia powinien przerwać grę, kiedy Piotrek Gierczak nie podnosił się z murawy, a goście nie chcieli wybić piłki na aut - przyznał "Kompi".

Pod szatniami

Sebastian Gielza (napastnik Ruchu): Mecz bardzo dobrze się dla nas ułożył. Strzeliliśmy bramkę i prowadziliśmy grę. Jesteśmy zadowoleni, bo to dla nas bardzo ważne 3 punkty.

Adam Kompała (pomocnik Ruchu): Górnik niczym nas nie zaskoczył. Grali otwartą piłkę, nie murowali bramki i stąd fajne widowisko.

Piotr Gierczak (napastnik Ruchu): Polkowice to jeden z kandydatów do awansu. Widać, że mają poukładany i silny zespół.

Głos trenerów

Dominik Nowak (trener Górnika): Poszliśmy zbyt do przodu i kiedy trzeba było utrzymać piłkę w środku pola, bo gospodarze mieli mały kryzys, to znów zostaliśmy skontrowani. Przegraliśmy, ale tragedii z tego powodu nie robimy.

Rafał Górak (trener Ruchu): Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. Naprawdę musieliśmy się napracować, żeby pokazać swoją wyższość. Zdawaliśmy sobie sprawę z ofensywnej siły Górnika. Wygraliśmy, bo zaatakowaliśmy bardzo śmiało.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również