Radzionków - Polkowice 0-1. Górnik zdobył twierdzę "Cidrów"

02.04.2011
Padła twierdza Radzionków. Ruch nie potrafił strzelić gola, a w doliczonym czasie gry stracił gola, który dał gościom zwycięstwo.
- Końcówka ułożyła się nam lepiej, niż mógłbym przypuszczać. To było świetne uderzenie Piątkowskiego - trener Górnika, Dominik Nowak, długo nie mógł uwierzyć w szczęście własne i całej jego drużyny. "Strzał rozpaczy" dał gościom zwycięskiego gola dokładnie w 145. ze 180 doliczonych przez arbitra sekund. Tym samym polkowicki beniaminek - jako pierwszy w tym sezonie - wygrał na boisku Ruchu.

"Twierdza Radzionków" padła. A nie musiała. Radzionkowianie grali o niebo lepiej, niż trzy tygodnie temu z GKP Gorzów Wielkopolski (0-0), i porównywalnie do spotkań w Nowym Sączu i Stróżach. Te dwa ostatnie wygrali jednak 1-0. - Może mieliśmy w nich nieco więcej szczęścia? - zastanawiał się Jan Beliancin, postać numer 1 w zespole żółto-czarnych. To on oddał najgroźniejszy strzał na bramkę Sebastiana Szymańskiego.  W 64. min piłka zmierzała w dolny róg, ale bramkarz Górnika zdołał wybić ją na korner.

Siedem minut później, świetnie skracając kąt, zdołał też odbić piłkę po uderzeniu Adriana Świątka. Radzionkowianie dominowali na murawie. "Autobus", który postawili górnicy na przedpolu własnej bramki, skutecznie jednak zamknął gospodarzom drogę do bramki gości. Pomijając kontrę z 53. minuty, kiedy Łukasz Tumicz stanął oko w oko z Łukaszem Skorupskim i pozwolił mu odbić na róg strzał w światło bramki, przyjezdni marzyli przede wszystkim o utrzymaniu bezbramkowego remisu. Ale że w 93 minucie wspomnianemu Mateuszowi Piątkowskiemu wyszedł "strzał życia", dostali "gratisa”...

- Jeżeli nie możesz wygrać meczu, zrób wszystko, by go zremisować - przypominał starą piłkarską prawdę Artur Skowronek. Wyraźnie zdruzgotany, czemu - wobec okoliczności tej porażki - trudno się dziwić.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również