Radzionków - Pogoń 2-0. Pochwały dla radzionkowskiej młodzieży

16.10.2010
Po bardzo interesującym widowisku "Cidry" pokonały przed własną publicznością szczecińską Pogoń. Goście zawody kończyli w osłabieniu, bo za dwie żółte kartki z boiska wyleciał Marcin Bojarski.
W Radzionkowie dawno nie było tak ciekawego meczu. Ruch, mimo że po pierwszej części rundy jesiennej zajmuje bezpieczne miejsce, to punkty najczęściej ciułał w pocie czoła. Dziś gra "Cidrów" się kleiła. Szalała radzionkowska młodzież. Aktywni byli 20-letni Miłosz Przybecki i niespełna 19-letni Mateusz Mak. Ten ostatni debiutował przed własną publicznością. I od razu mógł sobie zaskarbić serca kibiców. Jeszcze w pierwszej połowie huknął w poprzeczkę. Po przerwie, gdy Ruch prowadził już 2-0, porywał publiczność efektownymi zagraniami. Dawno temu nikt nie otrzymał takich oklasków schodząc z boiska.

Wyróżniał się Tomasz Foszmańczyk. Były zawodnik Rakowa Częstochowa imponował dokładnością podań i spokojem przy rozgrywaniu piłki. "Fosa" sam był też blisko szczęścia. Dwukrotnie uderzał groźnie pod poprzeczkę, ale na wysokości zadania stawał bramkarz Pogoni. Radosława Janukiewicza nie zawiodły dziś też nogi. Nadziali się na nie w sytuacjach sam na sam Dawid Jarka i Przybecki.

Szczecinianie pod polem karnym Ruchu gościli z rzadka, choć swoje sytuacje też mieli. Groźnie było, gdy Mikołaj Lebedyński wyprzedził Kiełpina i uderzył głową tuż nad poprzeczką. Bartosz Ława, który pamięta jeszcze pojedynki z "Cidrami" z ekstraklasy, był jeszcze bliższy szczęścia. Golkiper żółto-czarnych jego strzał wybronił instynktownie, choć wielu już widziało piłkę w siatce.

Pierwszego gola dla gospodarzy zdobył Kamil Szymura. 19-letni obrońca wygrywał pojedynki główkowe w swoim polu karnym, ale też pod bramką gości. W 63 minucie po dośrodkowaniu Maka wyskoczył najwyżej i dał zasłużone prowadzenie. Świetnie spisał się Marek Suker, dziś znowu rezerwowy, ale w tej chwili będący już najlepszym strzelcem drużyny. Swoją trzecią bramkę w sezonie zdobył po rajdzie przez pół boiska. Był wybijany z rytmu przez obrońców Pogoni, ale sprytnie uwolnił się i ze spokojem umieścił piłkę w bramce przyjezdnych.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również