Radzionków - Odra 1-1. Wszyscy remis przyjęli z mieszanymi uczuciami
Wydarzenie
Za sprawą świetnego podania Łukasza Skrobacza, pewnie wykorzystanego przez Tomasza Stolpę, Odra zdobyła wiosną pierwszą bramkę w meczu wyjazdowym. Dała ona wodzisławianom połowiczną satysfakcję, wywieźli bowiem dzięki niej punkt z Radzionkowa.
Bohater
Piotr Rocki wrócił do wyjściowego składu „Cidrów” i na tle młodszych kolegów miewał dobre pomysły na skruszenie wodzisławskiej defensywy. Po „klepie” z Dawidem Jarką był sam na sam z bramkarzem, ale przelobował i jego, i bramkę. W końcu jednak zaliczył kapitalną asystę, po której Adrianowi Świątkowi wystarczyło wepchnąć piłkę do bramki z 2 metrów.
Antybohater
Sympatycy obu drużyn - przez niemal całe 90 minut prześcigali się w niecenzuralnych przyśpiewkach pod adresem swych oponentów.
Co ciekawego
- Trener Artur Skowronek w stosunku do ubiegłotygodniowego spotkania z Termalicą Nieciecza, dokonał w wyjściowej jedenastce aż czterech zmian, szukając optymalnego ustawienia. Po raz pierwszy tej wiosny „Cidry” wyszły ustawione dwójką zawodników w ataku!
- Jarosław Skrobacz z kolei wymienił trzy ogniwa w porównaniu do jedenastki z meczu Odry z GKP Gorzów.
- Ostatnie 60 sekund przed przerwą - z doliczonych przez arbitra dwóch minut - przyniosło więcej emocji, niż cała pierwsza odsłona. Najpierw - po ogromnym „kotle” w polu karnym gospodarzy - Jean Nganbe Nganbe trafił w słupek. W odpowiedzi - po podobnym zamieszaniu w przeciwnej „szesnastce” - odbita od Dawida Jarki piłka o centymetry minęła bramkę gości.
- Już w przerwie boisko opuścić musiał Wojciech Mróz, który przegrał z kontuzją mięśnia dwugłowego.
- Kamil Szymura kapitalnie wykonał rzut wolny z 20 metrów. Uderzył w 72 min nad murem wodzisławian, ale piłka trafiła tylko w poprzeczkę.
- W 90 min arbiter odesłał na trybuny trenera zespołu gości, Jarosława Skrobacza. - Wkurzyłem się o niedostrzeżone przez arbitra zagranie jednego z radzionkowian, który niemal kopnął w głowę walczącego o piłkę Jeana Nganbe Nganbe - tłumaczył szkoleniowiec emocjonalny wybuch.
- Po upływie doliczonych czterech minut, na kapitalne uderzenie z woleja z narożnika pola karnego zdecydował się Miłosz Przybecki. Piłka minęła „okienko” bramki gospodarzy o kilkanaście centymetrów...