Radzionków - Nielba 2-2. Zremisowali wygrany mecz
29.08.2009
- Niby Wielkopolanie, a pokazali charakter, co? - rozpowiadał dookoła trener gości, Krzysztof Knychała. I cieszył się z drużyną, jakby wygrał. Nielba do remisu doprowadziła na 10 minut przed końcem. Wystarczyły dwie składne akcje w ciągu dwóch minut. I cały Radzionków zamarł.
- Wygrany mecz przegrywamy, a nie remisujemy, bo te 2-2 to dla nas porażka - kręcił głową Jacek Wiśniewski. I miał rację, bo Ruch po trafieniach Gierczaka i Kompały dyktował warunki gry. Kwestią czasu wydawały się następne bramki dla gospodarzy. Nieoczekiwanie jednak zaczęli je zdobywać goście z Wągrowca. - To już mój trzeci gol w lidze - cieszył się Piotr Sarbinowski. 19-latek zadał "Cidrom" pierwszy cios.
W zupełnie innym nastroju był Piotr Gierczak. - Nie ma czego komentować - dał do zrozumienia, że trzeci gol w sezonie zupełnie go nie satysfakcjonuje. A bramka była niecodzienna. Obrońca Nielby wybijał piłkę, ale trafił właśnie w Gierczaka. Działo się to na połowie boiska, więc napastnik "Cidrów" przebiegł jeszcze kilkadziesiąt metrów i w sytuacji "sam na sam" nie pomylił się.
- W pierwszej połowie zagroziliśmy gospodarzom może dwa razy. Nastawiliśmy się raczej na kontry - wyjaśniał trener Knychała. Dlatego też do momentu, kiedy Ruch objął prowadzenie, mecz przypominał te z zeszłego sezonu. Wówczas do Radzionkowa przyjeżdżały drużyny z misją przetrwania. Nielba nie przetrwała nawet do przerwy, ale... - Kiedy po 45 minutach schodziliśmy mając już stracone dwie bramki, zachęcałem moich zawodników, żeby coś strzelili - relacjonował Knychała.
Radzionkowianie najwidoczniej głosu trenera Nielby nie usłyszeli. W ich grę wkradła się nonszalancja. - Mamy nauczkę na przyszłość - skwitował Adam Kompała, kapitan Ruchu.
Konferencja prasowa
Krzysztof Knychała (trener Nielby): Ruch prowadził grę, Ruch był stroną przeważającą. Ale w drugiej połowie, mimo że gospodarze posiadali inicjatywę, strzeliliśmy bramkę. Jesteśmy zespołem, który zawsze gra do końca i się nie poddaje. Bez względu, czy przegrywamy 0-2, czy 0-4. Uważam, że nasz dzisiejszy przeciwnik to główny kandydat do awansu. Udało się "wyciągnąć" remis, dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni.
Rafał Górak (trener Ruchu): Wszyscy mówią, że jesteśmy faworytem w tej lidze. A ja będę musiał wytłumaczyć moim chłopcom, że "papierowe tygrysy" są w bardzo wielu miejscach, ale nie tutaj. Przez długie momenty dominowaliśmy, prowadziliśmy grę, i nie powinniśmy zremisować.
- Wygrany mecz przegrywamy, a nie remisujemy, bo te 2-2 to dla nas porażka - kręcił głową Jacek Wiśniewski. I miał rację, bo Ruch po trafieniach Gierczaka i Kompały dyktował warunki gry. Kwestią czasu wydawały się następne bramki dla gospodarzy. Nieoczekiwanie jednak zaczęli je zdobywać goście z Wągrowca. - To już mój trzeci gol w lidze - cieszył się Piotr Sarbinowski. 19-latek zadał "Cidrom" pierwszy cios.
W zupełnie innym nastroju był Piotr Gierczak. - Nie ma czego komentować - dał do zrozumienia, że trzeci gol w sezonie zupełnie go nie satysfakcjonuje. A bramka była niecodzienna. Obrońca Nielby wybijał piłkę, ale trafił właśnie w Gierczaka. Działo się to na połowie boiska, więc napastnik "Cidrów" przebiegł jeszcze kilkadziesiąt metrów i w sytuacji "sam na sam" nie pomylił się.
- W pierwszej połowie zagroziliśmy gospodarzom może dwa razy. Nastawiliśmy się raczej na kontry - wyjaśniał trener Knychała. Dlatego też do momentu, kiedy Ruch objął prowadzenie, mecz przypominał te z zeszłego sezonu. Wówczas do Radzionkowa przyjeżdżały drużyny z misją przetrwania. Nielba nie przetrwała nawet do przerwy, ale... - Kiedy po 45 minutach schodziliśmy mając już stracone dwie bramki, zachęcałem moich zawodników, żeby coś strzelili - relacjonował Knychała.
Radzionkowianie najwidoczniej głosu trenera Nielby nie usłyszeli. W ich grę wkradła się nonszalancja. - Mamy nauczkę na przyszłość - skwitował Adam Kompała, kapitan Ruchu.
Konferencja prasowa
Krzysztof Knychała (trener Nielby): Ruch prowadził grę, Ruch był stroną przeważającą. Ale w drugiej połowie, mimo że gospodarze posiadali inicjatywę, strzeliliśmy bramkę. Jesteśmy zespołem, który zawsze gra do końca i się nie poddaje. Bez względu, czy przegrywamy 0-2, czy 0-4. Uważam, że nasz dzisiejszy przeciwnik to główny kandydat do awansu. Udało się "wyciągnąć" remis, dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni.
Rafał Górak (trener Ruchu): Wszyscy mówią, że jesteśmy faworytem w tej lidze. A ja będę musiał wytłumaczyć moim chłopcom, że "papierowe tygrysy" są w bardzo wielu miejscach, ale nie tutaj. Przez długie momenty dominowaliśmy, prowadziliśmy grę, i nie powinniśmy zremisować.
Polecane
II liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?