Radzionków - KSZO 1-0. Wkurzeni goście... kopali po drzwiach szatni

02.10.2010
Trener Ruchu zaskoczył. Postawił od pierwszej minuty na Marcina Wachowicza, który nie grał przez wiele miesięcy. Ale "Cidry" zaprezentowały się dobrze, gdy na boisko wszedł Dawid Jarka.
Radzionkowianie nie potrafili w pierwszej połowie rozgrzać trzęsącej się z zimna publiczności. Kontuzjowany Jacek Wiśniewski, oglądający spotkanie z trybun, swojemu dziecku przyniósł po kilku minutach z szatni koc. - Byłem zaskoczony naszą słabą pierwszą połową - nie krył Rafał Górak. Jego zawodnicy grali kiepsko. Mnożyły się niedokładności, brakowało klarownych sytuacji. Jedynym celnym strzałem popisał się Marcin Wachowicz. - To była 200 procentowa sytuacja - bił się w pierś 29-letni napastnik, który dopiero wczoraj podpisał z "Cidrami" kontrakt.

Zaskoczeniem było, że to właśnie on zagrał od pierwszej minuty, a nie Dawid Jarka. Był piłkarz Górnika Zabrze pojawił się na boisku w drugiej połowie, zmieniając na prawym skrzydle Miłosza Przybeckiego. I odmienił grę gospodarzy. W jednej z pierwszych swoich akcji popędził w pole karne i sprytnie wykorzystał zachowanie Daniela Dybca. - Złapał mnie za rękę. Wykorzystałem to i się przewróciłem - przyznał. Po tym zagraniu sędzia nie wahał się użyć gwizdka. Rzut karny wykorzystał Marcin Dziewulski.

Ruch miał zresztą znacznie więcej okazji do zdobycia bramki. - To był mecz walki, bez pięknej gry, choć sytuacji końcowych Radzionków miał rzeczywiście więcej. My takich sobie nie stworzyliśmy - nie krył trener gości, Czesław Jakołcewicz. Najlepszą okazję miał Marek Suker. Jarka wyłożył mu piłkę niemal idealnie. Miał dużo czasu, a sytuacja była tym bardziej klarowna, że daleko z bramki wyszedł bramkarz KSZO, Tomasz Dymanowski. Rezerwowy żółto-czarnych uderzył w poprzeczkę.

- Gdy KSZO zaatakowało, grało odważniej, mieliśmy szansę podwyższyć wynik. Nie udało się i to też, obok pierwszej połowy, jest minus. Gdybyśmy strzelili drugą bramkę, byłoby mniej nerwów w końcówce - kiwał głową Górak. Wściekli byli goście. Wspomniany golkiper przyjezdnej ekipy zanim zszedł do szatni, wdał się w pojedynek na słowa z jednym z kibiców. Będąc już natomiast w klubowym budynku... kopał po drzwiach. Przynajmniej wskazywały na to odgłosy...

- Mamy zespół, który powinien znajdować się na 8. czy 9. miejscu. Potrzeba zmiany mentalności. Tracimy głupie bramki, choć gramy ładnie dla oka - podsumował zawodnik gości, Adrian Sobczyński. - Mój zespół musi się zastanowić nad swoją grą, bo tak dalej nie może być - dodał trener Jakołcewicz, mający również sporo zastrzeżeń do arbitrów spotkania.

Konferencja prasowa

Rafał Górak (trener Ruchu): Bardzo istotne trzy punkty. Mamy ich teraz, po dziesięciu spotkaniach, piętnaście. Bardzo ciężko wywalczone, w trudzie, w mozole, po grze może nie olśniewającej. Ale żeby grać efektownie, musimy się jeszcze dużo uczyć.

Czesław Jakołcewicz (trener KSZO): Nie chcę się denerwować i wypowiadać na temat gry mojego zespołu, bo przy tym składzie nie mamy prawa meczu przegrać.Sędzia jak na tę ligę bardzo słaby. Jeden faul odgwizdywał, drugiego nie. Jego reakcja raz taka, za drugim razem owaka. W I lidze powinny być puszczane niektóre sytuacje. To nie jest zespół juniorów, tylko mężczyźni, którzy muszą grać twardo, czasem na granicy faulu. Niektóre decyzje arbitra były denerwujące, deprymujące. Sędziowie powinni iść z duchem czasu i puszczać niektóre zagrania.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również