Radzionków - Janikowo 6-1. "Sędzia nie musiał tak pomagać Ruchowi!"
24.10.2009
Piłkarze z Janikowa zaprezentowali się bardzo dojrzale. - Znaliśmy siłę rywala, więc przyjęliśmy określoną taktykę, która bardzo długo zdawała egzamin - podkreślał trener Zbigniew Kieżun. Na ową taktykę - bardzo uważną i ofiarną grę w defensywie - gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu. Na dodatek w bramce Unii bardzo pozytywnie spisywał się... wychowanek Ruchu, pochodzący z Radzionkowa Jarzombek.
Dużo więcej pracy miał jednak jego vis a vis, Seweryn Kiełpin. I wreszcie - po kilku udanych interwencjach - skapitulował. Pokonał go Ruszkul, ładnie "wypuszczony” przez Hulisza. Równie groźny był w tych fragmentach meczu Mądrzejewski, a jego strzał z 48. minuty z rzutu wolnego mógłby śmiało kandydować do miana "gola kolejki” nawet z trafieniami ekstraklasowymi, gdyby nie kolejna wyśmienita parada Kiełpina.
Trener Górak już w przerwie postawił wszystko na jedną kartę, posyłając w bój dwójkę nowych napastników. Niewiele to jednak dawało. Aż do 57. minuty. Gielza posłał wówczas prostopadłą piłkę w kierunku Sukera. Przy snajperze żółto-czarnych był Ettinger, który uniemożliwił mu oddanie celnego strzału. Arbiter cofnął jednak akcję na 18. metr, dyktując rzut wolny dla Ruchu i pokazując żółty kartonik - już drugi w tym meczu - drugiemu ze stoperów gości, Poznańskiemu!
Przeczytaj relację "minuta po minucie">
"Za zagranie ręką w celu osiągnięcia korzyści w grze” - napisał sędzia Sawicki w protokole. - Arbiter nie musiał pomagać Ruchowi, bo to dobry zespół - pieklił się Kieżun, nazywając tę decyzję rozjemcy "przełomowym momentem meczu”. I takowym rzeczywiście się ona stała. Ale wspomniany Marek Suker nie miał wątpliwości, że była słuszna. - Obrońca zrobił ruch ręką w kierunku piłki i łokciem zmienił jej lot - tłumaczył.
Osłabieni "unici” nie stanowili już wcześniejszego monolitu w poczynaniach defensywnych, więc lider szybko dobrał się im do skóry. Dwa pierwsze gole - zdobyte przez wspomniany już duet napastników-rezerwistów - sprawiały jeszcze wrażenie uzyskanych na zasadzie "zamykam oczy i walę z całych sił”. - Szczerze? Tak było - śmiał się potem Suker, któremu udało się już w doliczonym czasie gry skompletować nawet hat-trick.
- A ja myślę, że niezależnie od owej sytuacji z zagraniem ręką przez rywala, i tak byśmy wygrali - podkreślał po końcowym gwizdku Marcin Kowalski. Chyba jednak nie wszyscy koledzy w szatni żółto-czarnych z tą tezą się zgadzali...
Dużo więcej pracy miał jednak jego vis a vis, Seweryn Kiełpin. I wreszcie - po kilku udanych interwencjach - skapitulował. Pokonał go Ruszkul, ładnie "wypuszczony” przez Hulisza. Równie groźny był w tych fragmentach meczu Mądrzejewski, a jego strzał z 48. minuty z rzutu wolnego mógłby śmiało kandydować do miana "gola kolejki” nawet z trafieniami ekstraklasowymi, gdyby nie kolejna wyśmienita parada Kiełpina.
Trener Górak już w przerwie postawił wszystko na jedną kartę, posyłając w bój dwójkę nowych napastników. Niewiele to jednak dawało. Aż do 57. minuty. Gielza posłał wówczas prostopadłą piłkę w kierunku Sukera. Przy snajperze żółto-czarnych był Ettinger, który uniemożliwił mu oddanie celnego strzału. Arbiter cofnął jednak akcję na 18. metr, dyktując rzut wolny dla Ruchu i pokazując żółty kartonik - już drugi w tym meczu - drugiemu ze stoperów gości, Poznańskiemu!
Przeczytaj relację "minuta po minucie">
"Za zagranie ręką w celu osiągnięcia korzyści w grze” - napisał sędzia Sawicki w protokole. - Arbiter nie musiał pomagać Ruchowi, bo to dobry zespół - pieklił się Kieżun, nazywając tę decyzję rozjemcy "przełomowym momentem meczu”. I takowym rzeczywiście się ona stała. Ale wspomniany Marek Suker nie miał wątpliwości, że była słuszna. - Obrońca zrobił ruch ręką w kierunku piłki i łokciem zmienił jej lot - tłumaczył.
Osłabieni "unici” nie stanowili już wcześniejszego monolitu w poczynaniach defensywnych, więc lider szybko dobrał się im do skóry. Dwa pierwsze gole - zdobyte przez wspomniany już duet napastników-rezerwistów - sprawiały jeszcze wrażenie uzyskanych na zasadzie "zamykam oczy i walę z całych sił”. - Szczerze? Tak było - śmiał się potem Suker, któremu udało się już w doliczonym czasie gry skompletować nawet hat-trick.
- A ja myślę, że niezależnie od owej sytuacji z zagraniem ręką przez rywala, i tak byśmy wygrali - podkreślał po końcowym gwizdku Marcin Kowalski. Chyba jednak nie wszyscy koledzy w szatni żółto-czarnych z tą tezą się zgadzali...
Polecane
II liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?