Radzionków - Dolcan 0-1. Ostatni zespół lepszy nawet w dziesiątkę...
Wydarzenie
Błąd Patryka Koziary. Na tyle niedokładnie podawał do Michała Zapaśnika, że ten - będąc w tym momencie ostatnim zawodnikiem swej drużyny przed bramkarzem - dał sobie odebrać piłkę, próbując ratować sytuację. Dogonił Michała Maka na linii „szesnastki” i - pociągając za koszulkę - przerwał akcję. Sędzia musiał gracza gości za tę interwencję wyrzucić z boiska.
Bohater
Damian Świerblewski od samego początku sprawiał wrażenie trochę szybszego, trochę bardziej dynamicznego i trochę bardziej zdeterminowanego niż pozostałych 21 zawodników na murawie. Nic dziwnego, że to właśnie on rozstrzygnął jego losy.
Antybohater
Marcin Kowalski dwukrotnie w pierwszej połowie okazał się „śpiącym rycerzem”, dając się w dziecinny sposób ograć Damianowi Świerblewskiemu. W pierwszej ze stworzonych w ten sposób sytuacji dobrze interweniował Łukasz Skorupski. Druga przyniosła już gościom zwycięskiego gola...
Liczba meczu
65 - tyle sekund zabrało Pawłowi Buśkiewiczowi opuszczenie murawy po sygnalizacji zmiany przez sędziego technicznego. Zawodnik gości truchcikiem przeszedł spod jednej linii bocznej do drugiej, pożegnał się jeszcze uściskiem ręki z arbitrem, i wreszcie „zrobił miejsce” na murawie Tomaszowi Chałasowi.
Co ciekawego
- Na trybunie stadionu w Radzionkowie zasiadł m.in. Dariusz Dudek, uważnie podglądający gospodarzy w kontekście ich środowej potyczki z Piastem. Gliwiczanie - przypomnijmy - weekend mają wolny; za mecz z GKP Gorzów dostali punkty walkowerem. - Przerwaliśmy naszą kiepską passę... - po tych słowach widać, że Darkowi dystansu do siebie i swej pracy nie brakuje...
- W ramach ogólnopolskiej akcji kibicowskiej, zmierzającej do ośmieszenia podejmowanych przez administrację państwa działań, fani Ruchu w tradycyjnym „młynie” przyszli na mecz uzbrojeni w... dziecięce piszczałki odpustowe. Mylne decyzje arbitra kwitowali okrzykami „sędzia kalosz”, a schodzącego po czerwonej kartce Michała Zapaśnika pożegnali skandowaniem: „idź do szatni”. Kwintesencja całej akcji zawierała się jednak chyba w wykrzyczanym parokrotnie haśle: „precz z komuną”...
- „Polscy sędziowie to całkiem fajni panowie”... - oto kolejna próbka kibicowskiej twórczości.
- Szansę na przełamanie wiosennej niemocy snajperskiej miał Dawid Jarka. W 50 min kapitalnie uderzył z 12 metrów, trafił jednak prosto w Macieja Humerskiego.
- W 54 min kropkę nad „i” mógł postawić Damian Świerblewski. Obsłużony przez Pawła Buśkiewicza, stanął oko w oko z Łukaszem Skorupskim na 12 metrze. Bramkarz Ruchu wygrał jednak ten pojedynek.
- Najefektowniejszą akcję gospodarzy przeprowadziła dwójka ekspolonistów: Marcin Kowalski wrzucał piłkę w pole karne, Wojciech Mróz uderzał z woleja z półobrotu. Chybił minimalnie...
- Po końcowym gwizdku grupka starszych kibiców (?) Ruchu w bardzo ostrych i nieprzyjemnych słowach pożegnała schodzących do szatni piłkarzy żółto-czarnych i ich trenera.