Pyszniak: Ta drużyna zasługuje na wyższe miejsce
13.11.2009
Katowiczanie na własnym parkiecie rozegrali już siedem spotkań. Tylko raz, w pierwszej kolejce sezonu, zdołali zainkasować komplet punktów. Ta sytuacja z pewnością przyprawia sztab szkoleniowy i samych zawodników o niemały ból głowy, gdyż to właśnie atut własnej hali miał mieć spore znaczenie w bieżącym sezonie. - Najbardziej boli nas to, że nie licząc spotkania z Politechniką Warszawską, w każdym z tych meczy powinniśmy zapisać na swoim koncie wygraną - uważa Mirosław Stawowski, trener "Akademików".
AZS AWF przegrywa, bo... - Popełnia katastrofalne błędy w końcówce - twierdzi szkoleniowiec. I trudno mu nie przyznać racji, bo tylko w ostatnim meczu z Siarką Tarnobrzeg, gdyby jego zawodnicy choć w jednej z dwóch kluczowych sytuacji ostatnich 120 sekundach zachowali się lepiej, to najpewniej goście wyjechali do domu ze skwaszoną miną. Najpierw "Akademicy" w pozornie niegroźnej sytuacji stracili piłkę tuż po jej wprowadzeniu do gry, a niewiele później Tomasz Gembus próbował dobijać rzut z powietrza, choć gdyby spadł na ziemię i spokojnie wykończył rzut, to przyjezdni byliby w poważnych tarapatach.
- Muszę przyznać, że spodziewałem się trudnego meczu. Katowiczanie są zdecydowanie lepszym zespołem, niż wskazują na to ich obecne osiągnięcia. Jestem pewien, że niedługo zaczną wygrywać, bo w tym zespole drzemie spory potencjał - zapewnia Zbigniew Pyszniak, trener Siarki Tarnobrzeg. - Widziałem ich już wcześniej w czasie spotkania z MKS-em Dąbrowa Górnicza i im też napędzili sporo strachu. Niewiele jest takich zespołów, w których każdy zawodnik potrafi rzucać za trzy punkty. Nie jest łatwo bronić przeciwko takiemu rywalowi.
AZS AWF przegrywa, bo... - Popełnia katastrofalne błędy w końcówce - twierdzi szkoleniowiec. I trudno mu nie przyznać racji, bo tylko w ostatnim meczu z Siarką Tarnobrzeg, gdyby jego zawodnicy choć w jednej z dwóch kluczowych sytuacji ostatnich 120 sekundach zachowali się lepiej, to najpewniej goście wyjechali do domu ze skwaszoną miną. Najpierw "Akademicy" w pozornie niegroźnej sytuacji stracili piłkę tuż po jej wprowadzeniu do gry, a niewiele później Tomasz Gembus próbował dobijać rzut z powietrza, choć gdyby spadł na ziemię i spokojnie wykończył rzut, to przyjezdni byliby w poważnych tarapatach.
- Muszę przyznać, że spodziewałem się trudnego meczu. Katowiczanie są zdecydowanie lepszym zespołem, niż wskazują na to ich obecne osiągnięcia. Jestem pewien, że niedługo zaczną wygrywać, bo w tym zespole drzemie spory potencjał - zapewnia Zbigniew Pyszniak, trener Siarki Tarnobrzeg. - Widziałem ich już wcześniej w czasie spotkania z MKS-em Dąbrowa Górnicza i im też napędzili sporo strachu. Niewiele jest takich zespołów, w których każdy zawodnik potrafi rzucać za trzy punkty. Nie jest łatwo bronić przeciwko takiemu rywalowi.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!