Prezes Ruchu Radzionków: Jak kapitan, zejdę z pokładu ostatni (wywiad)

11.01.2012
Piotr Łopuch i Artur Skowronek mają ostatecznie jutro podpisać nowe kontrakty z Ruchem Radzionków. - Jesteśmy też blisko porozumienia z Mariuszem Muszalikiem - informuje prezes "Cidrów", Tomasz Baran.
Dziś spotkał się pan z piłkarzami. Przewodnim tematem były finanse. Efekt tych rozmów?
- Zobowiązania wobec zawodników zostały "wyczyszczone". Atmosfera jest więc dobra.

A co w temacie nowych umów kontraktowych?
- Jutro Piotr Łopuch zwiąże się z nami na rok. Mamy ustalone finansowe warunki z Mariuszem Muszalikiem. Jesteśmy blisko porozumienia. Do piątku wszystko się rozstrzygnie.

Artur Skowronek przedłużył kontrakt?
- Dokument jest gotowy, został przez nas podpisany i czekamy aż trener złoży jutro rano podpis.

Na testach jest liczna grupa zawodników. Mamy się spodziewać w najbliższych dniach kolejnych nazwisk?
- Kandydatów do gry w Radzionkowie jest naprawdę wielu. Menedżerowie z całej Polski dzwonią całymi dniami. Niektóre nazwiska skreślamy od razu, inne będziemy sprawdzać etapowo. Zapewniam, że nie chcemy doprowadzić do sytuacji, że będą do nas przyjeżdżały ciężarówki z nowymi piłkarzami. Nie o to chodzi.

Wczoraj powstał nowy zarząd. Jego podstawowe zadanie?
- Aby było solidnie. U nas nikt nie dorobi się na stare lata, ale chcemy, aby piłkarze otrzymywali te kwoty, które mają w kontraktach. Nie oszukujmy się, I liga to maksimum tego, na co nas stać. Do zmian w zarządzie doszło, bo skończyły się pomysły. Otoczyłem się nowymi ludźmi, którzy mają zapał i swoje koncepcje. Wierzę, że razem z nimi zbudujemy dobry zespół, doprowadzimy do przekształcenia w spółkę i uporami się z takimi trudami, jak te związane ze stadionem.



Nie obawia się pan, że latem licencji na grę przy Narutowicza nie otrzymacie?
- Istnieje takie ryzyko. Powiem tak, naszym pierwszym priorytetem jest utrzymanie Ruchu w I lidze, a drugim pozostanie w Radzionkowie. Liczę się z tym, że o to drugie może być trudne, dlatego już szukamy alternatywy, porozumienia z innymi. Być może będziemy grali na obiekcie GKS-u Katowice? Wiem, że frekwencja byłaby znikoma, ale musimy i taki scenariusz brać pod uwagę, nim nie doczekamy się nowego stadionu. Wierzę w słowa burmistrza i jego obietnice, choć mówią, że jestem niepoprawnym optymistą.

W większym mieście byłoby łatwiej stworzyć klub piłkarski na wysokim poziomie...
- Miałem nawet propozycje przeniesienia działalności do innego miasta, ale jestem człowiekiem z Radzionkowa i będę z tym miastem zawsze związany. Nie opuszczę Ruchu. Poświęciłem temu klubowi pięć lat swojego życia. Wraz ze mną musiała to zrobić rodzina. Będę walczył do końca. Mam moralne prawo, by być tym, który w przypadku niepowodzenia ostatni zgasi światło. Jak kapitan, zejdę z pokładu ostatni.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również