Prezes Ruchu Radzionków: Bracia Makowie zostają do zimy
31.08.2011
Bracia Makowie zostaną w Radzionkowie przynajmniej do zimy. Aktualnie są w drodze powrotnej z Hoffenheim do Polski. Powinni dotrzeć do domu wieczorem, a jutro wziąć udział w treningu Ruchu. Nie zostaną więc zawodnikami klubów z Bundesligi. Przypomnijmy, że przebywali też na testach w Herthcie Berlin.
- Przyznam, że byłem do tego drugiego wyjazdu sceptycznie nastawiony, lecz z drugiej strony nie chciałem im odbierać szansy. Podobali się Niemcom. Problemem był zbyt krótki czas testów. Być może do tematów wrócimy zimą - mówi prezes Ruchu, Tomasz Baran.
W naszej rozmowie sprzed kilku dni Baran nie ukrywał, że ewentualne zyski ze sprzedaży rodzeństwa pozwolą "załatać" dziurę w budżecie klubu. Nie zaprzeczył też, że w grę wchodził transfer Pawła Giela. Dziś wiemy, że zainteresowana tym piłkarzem była Korona Kielce. - Nie odpowiedziała jednak na naszą propozycję - oznajmia Baran.
- Musimy sobie teraz dać radę bez pieniędzy ze sprzedaży wspomnianych zawodników. Rozmawiamy na ten temat z nowymi udziałowcami. Podkreślałem, że nie mamy noża na gardle. Nie byliśmy zmuszeni do sprzedaży kogokolwiek. Dodatkowe fundusze na pewno by się przydały. Ale skoro ich nie będzie, to jako włodarze musimy zapewnić Ruchowi odpowiednie finansowanie. Poza tym na braku transferów zyska drużyna. Naszego trenera pewnie nie zmartwiła informacja, że bracia zostają - przyznaje prezes Radzionkowa.
Wiadomo bowiem, że kadra Ruchu nie należy do zbyt szerokich. W dodatku zespół trapią kontuzje. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy wyprzedaż zawodników na ułańskiej fantazji, bo trener musi mieć materiał do pracy. Cóż, wierzę, że zimą ofert dla naszych zawodników będzie jeszcze więcej. Póki co, bracia Makowie mieli okazję zobaczyć, jak wygląda futbol na Zachodzie. Wiedzą do czego dążyć i że ciężka praca może ich tam doprowadzić - dodaje Tomasz Baran.
- Przyznam, że byłem do tego drugiego wyjazdu sceptycznie nastawiony, lecz z drugiej strony nie chciałem im odbierać szansy. Podobali się Niemcom. Problemem był zbyt krótki czas testów. Być może do tematów wrócimy zimą - mówi prezes Ruchu, Tomasz Baran.
W naszej rozmowie sprzed kilku dni Baran nie ukrywał, że ewentualne zyski ze sprzedaży rodzeństwa pozwolą "załatać" dziurę w budżecie klubu. Nie zaprzeczył też, że w grę wchodził transfer Pawła Giela. Dziś wiemy, że zainteresowana tym piłkarzem była Korona Kielce. - Nie odpowiedziała jednak na naszą propozycję - oznajmia Baran.
- Musimy sobie teraz dać radę bez pieniędzy ze sprzedaży wspomnianych zawodników. Rozmawiamy na ten temat z nowymi udziałowcami. Podkreślałem, że nie mamy noża na gardle. Nie byliśmy zmuszeni do sprzedaży kogokolwiek. Dodatkowe fundusze na pewno by się przydały. Ale skoro ich nie będzie, to jako włodarze musimy zapewnić Ruchowi odpowiednie finansowanie. Poza tym na braku transferów zyska drużyna. Naszego trenera pewnie nie zmartwiła informacja, że bracia zostają - przyznaje prezes Radzionkowa.
Wiadomo bowiem, że kadra Ruchu nie należy do zbyt szerokich. W dodatku zespół trapią kontuzje. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy wyprzedaż zawodników na ułańskiej fantazji, bo trener musi mieć materiał do pracy. Cóż, wierzę, że zimą ofert dla naszych zawodników będzie jeszcze więcej. Póki co, bracia Makowie mieli okazję zobaczyć, jak wygląda futbol na Zachodzie. Wiedzą do czego dążyć i że ciężka praca może ich tam doprowadzić - dodaje Tomasz Baran.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?