Prezes Ruchu: Odchodzę z Radzionkowa ze spuszczoną głową
18.07.2012
O powodach decyzji...
Żeby grać w I lidze potrzebny jest budżet na poziomie minimalnym 1,5 - 2 mln złotych. W ostatnich latach "łataliśmy dziurę" w budżecie transferami. W tym roku przychodów z tego źródła zabrakło, bo oparliśmy zespół na zawodnikach wypożyczonych, albo na graczach z krótkimi kontraktami. Niestety, nie udało się wypromować kogoś, kogo udałoby się sprzedać za kwotę rzędu 100 tysięcy złotych.
Zabrakło pieniędzy, dlatego jesteśmy zmuszeni jako zarząd wycofać drużynę z rozgrywek I ligi. Trudno się z tym pogodzić. Podjęcie tej decyzji przyszło mi niezwykle ciężko, bo każdy wie, ile doprowadzenie klubu do I ligi kosztowało nas nerwów, czasu i pieniędzy. Ale nie możemy dalej się czarować i oszukiwać. Dzisiaj Radzionkowa na I ligę po prostu nie stać.
Było zbyt mało chętnych, którzy chcieli działać razem z nami - grupą zapaleńców tworzących drużynę, która dotarła z IV ligi do I ligi. Rozmowy z potencjalnymi inwestorami brnęły w ślepy zaułek, choć omawialiśmy różne koncepcje. Od spółki akcyjnej, przez spółkę z o.o., na innych tworach skończywszy. Niestety, brakowało konkretów.
.jpg)
O sobie...
Kiedy skończyłem szkołę średnią i udałem się na wyższą uczelnię w jej budynku napotkałem napis w języku łacińskim: „przez ciernie do gwiazd”. Przez cały czas, który poświęciłem Ruchowi Radzionków, przyświecał mi ten cytat. Wiedziałem, że będzie trudno, ale niestety nadszedł moment, kiedy tych cierni jest zbyt wiele.
Ekonomicznie poniosłem wielką cenę tego, że się zaangażowałem w Ruch. Obecnie pomóc w taki sposób już nie mogę. Niczego jednak nie robiłem z przymusu, więc nie mam do nikogo żalu. Naszym celem od początku była gra w I lidze. Ja słowa dotrzymałem.
Nie zależało mi na stanowisku prezesa. W rozmowie z każdym poważnym inwestorem podkreślałem, że mnie już jutro tutaj może nie być. Apelowałem za to, by nie zmarnować tego, co udało się osiągnąć i zrobić.
Odchodzę z Radzionkowa ze spuszczoną głową. Mimo zapewnień lokalnego biznesu, że jakoś to będzie, nie udało się nam zbudować budżetu. Przeprowadziłem ostatnio szereg rozmów z biznesmenami. Zapewniam, że nie byłem u piekarza czy sprzedawcy kapusty, lecz spotykałem się z przedstawicielami poważnych firm. Niestety, nie udało mi się tych ludzi zarazić pozytywną myślą, że Ruch Radzionków jest świetną promocją i wizytówką tego miasta i jego biznesu lokalnego.
Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim współpracownikom. Również kibicom. Trenerowi Zbigniewowi Smółce, który zechciał podjąć się tej misji. A także wszystkim kibicom i ludziom, którzy angażowali się w działalność na rzecz klubu.
O przyszłości...
Wierzę, że Ruch Radzionków nie upadnie, bo na to nie zasłużył. Klub wraca do punktu wyjścia. Ja kandydować w nowych wyborach nie zamierzam. Życzę ludziom, którzy będą klubem rządzić, by udało im się ponownie wprowadzić zespół do I ligi. Wiem, że to trudne, ale wierzę głęboko, że możliwe.
Z moich informacji wynika, że klub od nowego sezonie będzie mógł wznowić grę w A-klasie, bo mamy na tym szczeblu drużynę rezerw. Po roku karencji, która wynika z decyzji o wycofaniu z I ligi, będzie możliwość przystąpienia do rozgrywek o dwie klasy niżej niż dotąd, a więc do III ligi.
Zawodnikami Ruchu jest obecnie czterech piłkarzy, którzy mają kontrakty. Będziemy z nimi rozmawiać, jak rozwiązać ich sprawy.
O zadłużeniu...
Klub ma dług. Nieduży, ale on istnieje. Liczę się z tym, że on obciąża moją osobę. Gdybyśmy kontynuowali grę w I lidze, zadłużenie powiększałoby się. Na ten moment w naszym budżecie brakowało 400 tysięcy złotych, by funkcjonować do końca bieżącego roku. Utrzymanie zespołu występującego w A-klasie jest minimalne, dlatego jest szansa, że dług zostanie na przestrzeni najbliższego roku zmniejszony. Oczywiście warunkiem jest dalsza możliwość zarządzania miejskim targowiskiem.
Dziś rano rozmawiałem z burmistrzem. Decyzję o wycofaniu zespołu z I ligi przyjął ze spokojem. Ile otrzymywaliśmy pieniędzy z miasta? 180 tysięcy w skali roku, na tyle były szacowane stypendia połączone ze środkami tytułem promocji. Do tego wpływy z targowiska oscylujące wokół kwoty 35 tysięcy złotych miesięcznie.
Notował Krzysztof Kubicki
Żeby grać w I lidze potrzebny jest budżet na poziomie minimalnym 1,5 - 2 mln złotych. W ostatnich latach "łataliśmy dziurę" w budżecie transferami. W tym roku przychodów z tego źródła zabrakło, bo oparliśmy zespół na zawodnikach wypożyczonych, albo na graczach z krótkimi kontraktami. Niestety, nie udało się wypromować kogoś, kogo udałoby się sprzedać za kwotę rzędu 100 tysięcy złotych.
Zabrakło pieniędzy, dlatego jesteśmy zmuszeni jako zarząd wycofać drużynę z rozgrywek I ligi. Trudno się z tym pogodzić. Podjęcie tej decyzji przyszło mi niezwykle ciężko, bo każdy wie, ile doprowadzenie klubu do I ligi kosztowało nas nerwów, czasu i pieniędzy. Ale nie możemy dalej się czarować i oszukiwać. Dzisiaj Radzionkowa na I ligę po prostu nie stać.
Było zbyt mało chętnych, którzy chcieli działać razem z nami - grupą zapaleńców tworzących drużynę, która dotarła z IV ligi do I ligi. Rozmowy z potencjalnymi inwestorami brnęły w ślepy zaułek, choć omawialiśmy różne koncepcje. Od spółki akcyjnej, przez spółkę z o.o., na innych tworach skończywszy. Niestety, brakowało konkretów.
.jpg)
O sobie...
Kiedy skończyłem szkołę średnią i udałem się na wyższą uczelnię w jej budynku napotkałem napis w języku łacińskim: „przez ciernie do gwiazd”. Przez cały czas, który poświęciłem Ruchowi Radzionków, przyświecał mi ten cytat. Wiedziałem, że będzie trudno, ale niestety nadszedł moment, kiedy tych cierni jest zbyt wiele.
Ekonomicznie poniosłem wielką cenę tego, że się zaangażowałem w Ruch. Obecnie pomóc w taki sposób już nie mogę. Niczego jednak nie robiłem z przymusu, więc nie mam do nikogo żalu. Naszym celem od początku była gra w I lidze. Ja słowa dotrzymałem.
Nie zależało mi na stanowisku prezesa. W rozmowie z każdym poważnym inwestorem podkreślałem, że mnie już jutro tutaj może nie być. Apelowałem za to, by nie zmarnować tego, co udało się osiągnąć i zrobić.
Odchodzę z Radzionkowa ze spuszczoną głową. Mimo zapewnień lokalnego biznesu, że jakoś to będzie, nie udało się nam zbudować budżetu. Przeprowadziłem ostatnio szereg rozmów z biznesmenami. Zapewniam, że nie byłem u piekarza czy sprzedawcy kapusty, lecz spotykałem się z przedstawicielami poważnych firm. Niestety, nie udało mi się tych ludzi zarazić pozytywną myślą, że Ruch Radzionków jest świetną promocją i wizytówką tego miasta i jego biznesu lokalnego.
Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim współpracownikom. Również kibicom. Trenerowi Zbigniewowi Smółce, który zechciał podjąć się tej misji. A także wszystkim kibicom i ludziom, którzy angażowali się w działalność na rzecz klubu.
O przyszłości...
Wierzę, że Ruch Radzionków nie upadnie, bo na to nie zasłużył. Klub wraca do punktu wyjścia. Ja kandydować w nowych wyborach nie zamierzam. Życzę ludziom, którzy będą klubem rządzić, by udało im się ponownie wprowadzić zespół do I ligi. Wiem, że to trudne, ale wierzę głęboko, że możliwe.
Zawodnikami Ruchu jest obecnie czterech piłkarzy, którzy mają kontrakty. Będziemy z nimi rozmawiać, jak rozwiązać ich sprawy.
O zadłużeniu...
Klub ma dług. Nieduży, ale on istnieje. Liczę się z tym, że on obciąża moją osobę. Gdybyśmy kontynuowali grę w I lidze, zadłużenie powiększałoby się. Na ten moment w naszym budżecie brakowało 400 tysięcy złotych, by funkcjonować do końca bieżącego roku. Utrzymanie zespołu występującego w A-klasie jest minimalne, dlatego jest szansa, że dług zostanie na przestrzeni najbliższego roku zmniejszony. Oczywiście warunkiem jest dalsza możliwość zarządzania miejskim targowiskiem.
Dziś rano rozmawiałem z burmistrzem. Decyzję o wycofaniu zespołu z I ligi przyjął ze spokojem. Ile otrzymywaliśmy pieniędzy z miasta? 180 tysięcy w skali roku, na tyle były szacowane stypendia połączone ze środkami tytułem promocji. Do tego wpływy z targowiska oscylujące wokół kwoty 35 tysięcy złotych miesięcznie.
Notował Krzysztof Kubicki
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?