Pomocnik "Cidrów": Musimy się nad sobą poważnie zastanowić
24.07.2011
- Przede wszystkim musimy się nad sobą zastanowić, bo rzuca się w oczy, że zdarzają nam się wręcz juniorskie błędy. Z lepszymi drużynami będzie nas to srogo kosztować. Cieszy, że stwarzamy sobie sytuacje pod bramką rywala, ale druga sprawa że nie umieliśmy ich wykorzystać - ocenia Wojciech Mróz, pomocnik radzionkowian.
Zawodnik uważa, że on i jego koledzy muszą się szybko podnieść z kolan. - Niestety, źle zaczęliśmy tę rundę, a Dolcan to moim zdaniem drużyna, z którą musimy robić punkty, chcąc zająć dobre miejsce w lidze. Fakt że znamy się bardzo krótko na pewno ma przełożenie na to jak wyglądamy na boisku, ale o tym nikt przecież nie będzie za chwilę pamiętał. Liczy się wynik i to on nas weryfikuje jako cały zespół. Trzeba się wziąć w garść i robić punkty z takimi zespołami jak Dolcan czy za tydzień Kolejarz - dodaje.
Z kolei Paweł Giel dopatruje się przyczyn porażki w niesamowitej nieskuteczności. - Mieliśmy w pierwszej połowie doskonałą sytuację, w której Szymon Skrzypczak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Zabrakło szczęścia - piłka została mu pod nogą, a mógł od razu strzelać zamiast ją prowadzić. W ostatniej minucie mieliśmy okazję do wyrównania i trochę pospieszyliśmy się z jej wykończeniem. W efekcie zostaliśmy skontrowani a nasza niefrasobliwość pozwoliła na oddanie pięknego strzału i ustalenie wyniku rywalowi - tłumaczy.
Natomiast bramkarz Mateusz Mika, który w końcówce grał z kontuzją, uważa, że przy bramkach dla Dolcanu nie miał szans na interwencję. - Gol na 2:0 chyba jednak nie był spowodowany bólem i kontuzją. Piłka po strzale Charzewskiego odchodziła w boczną siatkę i nawet gdybym był zdrowy trudno byłoby to wyciągnąć.Inna sprawa, że obie bramki to strzały życia ich autorów - kończy.
Zawodnik uważa, że on i jego koledzy muszą się szybko podnieść z kolan. - Niestety, źle zaczęliśmy tę rundę, a Dolcan to moim zdaniem drużyna, z którą musimy robić punkty, chcąc zająć dobre miejsce w lidze. Fakt że znamy się bardzo krótko na pewno ma przełożenie na to jak wyglądamy na boisku, ale o tym nikt przecież nie będzie za chwilę pamiętał. Liczy się wynik i to on nas weryfikuje jako cały zespół. Trzeba się wziąć w garść i robić punkty z takimi zespołami jak Dolcan czy za tydzień Kolejarz - dodaje.
Z kolei Paweł Giel dopatruje się przyczyn porażki w niesamowitej nieskuteczności. - Mieliśmy w pierwszej połowie doskonałą sytuację, w której Szymon Skrzypczak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Zabrakło szczęścia - piłka została mu pod nogą, a mógł od razu strzelać zamiast ją prowadzić. W ostatniej minucie mieliśmy okazję do wyrównania i trochę pospieszyliśmy się z jej wykończeniem. W efekcie zostaliśmy skontrowani a nasza niefrasobliwość pozwoliła na oddanie pięknego strzału i ustalenie wyniku rywalowi - tłumaczy.
Natomiast bramkarz Mateusz Mika, który w końcówce grał z kontuzją, uważa, że przy bramkach dla Dolcanu nie miał szans na interwencję. - Gol na 2:0 chyba jednak nie był spowodowany bólem i kontuzją. Piłka po strzale Charzewskiego odchodziła w boczną siatkę i nawet gdybym był zdrowy trudno byłoby to wyciągnąć.Inna sprawa, że obie bramki to strzały życia ich autorów - kończy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?