Pokazali, że nie musimy się obawiać nawet tych najlepszych
13.08.2009
Zanim zaczniemy się pasjonować występami polskich koszykarzy na EuroBaskecie, warto zwrócić uwagę na tych, którzy mają spore szanse zastąpić naszych obecnych reprezentantów w przyszłości. Niespełna dwa tygodnie temu, reprezentacja Polski do lat 18, zajęła 2. miejscu w Mistrzostwach Europy Dywizji B. Oznacza to, że za dwa lata nasi koszykarze wystąpią już w gronie najlepszych zespołów. - Nikt na nas nie stawiał, więc tym bardziej odczuwamy sporą satysfakcję z osiągniętego wyniku. To utalentowana grupa koszykarzy i chłopcy w pełni zasłużyli na ten sukces - z zadowoleniem twierdzi Mariusz Niedbalski, II trener kadry.
O awansie do Dywizji A zadecydował zwycięski półfinał z Czarnogórą, która była zdecydowanym faworytem tej potyczki. - Pewnie, gdyby rywalizacja toczyła się do kilku wygranych to nie mielibyśmy szans, ale skoro był tylko jeden mecz, to wszystko mogło się zdarzyć. Tak też nastawialiśmy naszych zawodników. Spotkanie miało dramatyczny przebieg, ale ostatecznie szalę zwycięstwa udało się przechylić na naszą stronę. Trzeba przyznać, że sprzyjało nam trochę szczęście - wyjaśnia Niedbalski. - To jest piękno sportu, że nie zawsze wygrywa silniejszy. Chłopcy wykonali kawał dobrej roboty, bo na przeciw siebie mieli choćby takich zawodników jak Stevan Lazovic, który mimo młodego wieku już gra w I lidze włoskiej w Chimica D'Agostino Bari, czy też mierzący 206 cm Nemanja Radović, wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju - dodaje. Polacy w finale przegrali ze Szwecją (wcześniej również w rywalizacji grupowej ulegli temu zespołowi i były to jedyne porażki naszej reprezentacji), ale nie zatarło to korzystnego wrażenia, jakie po sobie pozostawili.
Oprócz szkoleniowca, który współprowadził zespół, mieliśmy także inne akcenty związane z naszym regionem. Jednym z kadrowiczów był Mateusz Dziemba, wychowanek bytomskiego MOSM-u. - Był ważnym ogniwem zespołu. Szczególną rolę odgrywał w defensywie. Dzięki temu Szymański i Szumelda-Krzycki mogli w większym stopniu angażować się w ofensywę. Oprócz tego wyróżnił się świetną skutecznością rzutów za trzy punkty i do przedostatniego dnia finałów prowadził w tej klasyfikacji (ostatecznie uplasował się na 3. pozycji - przyp. red.). To był bez wątpienia bardzo dobry turniej w wykonaniu Dziemby - chwali zawodnika Niedbalski. Teraz przed 18-latkiem stoją kolejne wzywania. - Mateusz będzie teraz występował w seniorskim zespole KK Bytom (trenować będzie jednak nadal z rówieśnikami - przyp. red.), który będzie grał w II lidze. Najwyższy czas, by również w Polsce wprowadzono szybciej młodych koszykarzy do gry, tak jak chociażby w Czarnogórze. Musimy gonić najlepszych, a wówczas nasi chłopcy nie będą musieli czuć się gorsi od tych, którzy już dawno mają za sobą debiuty w dorosłej koszykówce - mówi II trener kadry.
- Chciałem również podziękować żołnierzom stacjonującym w pobliżu miejsca rozgrywania turnieju, którzy każdego dnia w sile około 200 osób mocno nas dopingowali. Wytwarzali niesamowitą wrzawę i tumult, co było pozytywnym bodźcem dla całego zespołu - podkreśla Niedbalski. Dwa lata temu w Skopje, ta sama grupa ludzi również wywalczyła awans kategorii U-16. Pozostaje mieć nadzieję, że podobny rezultat osiągną także w 2011 roku, kiedy zmierzą się już z rywalami w kategorii U-20. W tym roku im starszym kolegom zabrakło niewiele, by wywalczyć promocję do Dywizji A, ale ostatecznie po zaciętym meczu musieli uznać wyższość Czechów.
O awansie do Dywizji A zadecydował zwycięski półfinał z Czarnogórą, która była zdecydowanym faworytem tej potyczki. - Pewnie, gdyby rywalizacja toczyła się do kilku wygranych to nie mielibyśmy szans, ale skoro był tylko jeden mecz, to wszystko mogło się zdarzyć. Tak też nastawialiśmy naszych zawodników. Spotkanie miało dramatyczny przebieg, ale ostatecznie szalę zwycięstwa udało się przechylić na naszą stronę. Trzeba przyznać, że sprzyjało nam trochę szczęście - wyjaśnia Niedbalski. - To jest piękno sportu, że nie zawsze wygrywa silniejszy. Chłopcy wykonali kawał dobrej roboty, bo na przeciw siebie mieli choćby takich zawodników jak Stevan Lazovic, który mimo młodego wieku już gra w I lidze włoskiej w Chimica D'Agostino Bari, czy też mierzący 206 cm Nemanja Radović, wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju - dodaje. Polacy w finale przegrali ze Szwecją (wcześniej również w rywalizacji grupowej ulegli temu zespołowi i były to jedyne porażki naszej reprezentacji), ale nie zatarło to korzystnego wrażenia, jakie po sobie pozostawili.
Oprócz szkoleniowca, który współprowadził zespół, mieliśmy także inne akcenty związane z naszym regionem. Jednym z kadrowiczów był Mateusz Dziemba, wychowanek bytomskiego MOSM-u. - Był ważnym ogniwem zespołu. Szczególną rolę odgrywał w defensywie. Dzięki temu Szymański i Szumelda-Krzycki mogli w większym stopniu angażować się w ofensywę. Oprócz tego wyróżnił się świetną skutecznością rzutów za trzy punkty i do przedostatniego dnia finałów prowadził w tej klasyfikacji (ostatecznie uplasował się na 3. pozycji - przyp. red.). To był bez wątpienia bardzo dobry turniej w wykonaniu Dziemby - chwali zawodnika Niedbalski. Teraz przed 18-latkiem stoją kolejne wzywania. - Mateusz będzie teraz występował w seniorskim zespole KK Bytom (trenować będzie jednak nadal z rówieśnikami - przyp. red.), który będzie grał w II lidze. Najwyższy czas, by również w Polsce wprowadzono szybciej młodych koszykarzy do gry, tak jak chociażby w Czarnogórze. Musimy gonić najlepszych, a wówczas nasi chłopcy nie będą musieli czuć się gorsi od tych, którzy już dawno mają za sobą debiuty w dorosłej koszykówce - mówi II trener kadry.
- Chciałem również podziękować żołnierzom stacjonującym w pobliżu miejsca rozgrywania turnieju, którzy każdego dnia w sile około 200 osób mocno nas dopingowali. Wytwarzali niesamowitą wrzawę i tumult, co było pozytywnym bodźcem dla całego zespołu - podkreśla Niedbalski. Dwa lata temu w Skopje, ta sama grupa ludzi również wywalczyła awans kategorii U-16. Pozostaje mieć nadzieję, że podobny rezultat osiągną także w 2011 roku, kiedy zmierzą się już z rywalami w kategorii U-20. W tym roku im starszym kolegom zabrakło niewiele, by wywalczyć promocję do Dywizji A, ale ostatecznie po zaciętym meczu musieli uznać wyższość Czechów.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!