Pójdzie w ślady Donigiewicza?

24.11.2009
Do tej pory grywał rzadko. Kontuzje rozgrywających AZS-u AWF-u Katowice spowodowały, że Adam Hajduk otrzymał szansę pokazania się w szerszym wymiarze czasowym. I wykorzystał ją.
W momencie, gdy się okazało, że w meczu z Sokołem nie będą mogli zagrać dwaj podstawowi rozgrywający AZS-u AWF-u, rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie zawodnika, który mógłby wystąpić na tej pozycji. Wybór padł na Adama Hajduka. - W przeszłości zdarzało mi się występować na "jedynce", także nie była to dla mnie całkowita nowość, ale nie ukrywam, że zdecydowanie lepiej czuję się jako rzucający obrońca - podkreśla koszykarz.

Pierwsze minuty okazały się trudnym testem dla zawodnika, który w poprzednim sezonie bronił barw Hawajskich Koszul Żory. - Zrobił kilka błędów, ale jest usprawiedliwiony. To był dla niego pierwszy mecz w takim wymiarze czasowym - wyjaśnia Mirosław Stawowski, trener "Akademików". - Dla mnie najważniejsze było to, co zrobił w końcówce. Udało mu się pociągnąć zespół. Trafił dwa ważne rzuty, a dodatkowo zaliczył trzy kluczowe asysty - szkoleniowiec z zadowoleniem ocenia występ 26-latka.

- Adam ma papiery na grę. Zachowując odpowiednie proporcje, przypomina mi Donigiewicza. Myślę, że z każdym kolejnym meczem będzie nabierał coraz większej pewności siebie, a to powinno procentować, jeśli chodzi o jego postawę na boisku - zapewnia Stawowski.

W samej końcówce jeden z bohaterów sobotniej potyczki doznał urazu skręcenia kostki. - Myślę, że to nic poważnego. Powinno być dobrze - twierdzi Hajduk. - Oby to nie była dłuższa kontuzja. Raz, że już mamy spore problemy zdrowotne, a dwa - szkoda, by zawodnik, który się rozegrał, nie mógł wystąpić w kluczowym dla nas spotkaniu - martwi się trener katowiczan. AZS AWF już w najbliższą środę zmierzy się z Górnikiem Wałbrzych i będzie to niezwykle istotny mecz dla układu sił w dolnej części tabeli.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również