Piotr Rocki: Po takim meczu chłopaki nie będą... "walić w galoty"

27.11.2011
Człowiek niezbędny w Radzionkowie. Piotr Rocki zapewnił Ruchowi zwycięstwo w Bytomiu. - To, co piłka zabrała nam przez całą rundę, oddała teraz w tym jednym spotkaniu - cieszył się doświadczony zawodnik.
- Mieliśmy taktykę, aby ustawić się z tyłu i pozwolić Polonii na rozgrywanie piłki. Na takiej płycie możemy grać naszą "konterką". Mamy z przodu fajne "żądła". Dwóch "Maczków" i "Krzywego". Cóż, straciliśmy jednak bramkę jako pierwsi. Polonia fajnie "poklepała", trudno było nadążyć za piłką... - przyznał Rocki.

- Pokazaliśmy później, że mamy "jaja" i charakter. Dzięki zaangażowaniu wyszliśmy na prowadzenie i dowieźliśmy ten wynik do końca meczu. Cieszymy się z tego, bo nie przyjechaliśmy na Olimpijską w roli faworyta. Polonia rozegrała fajny mecz z Piastem. Co prawda przegrała, ale pokazała się z naprawdę dobrej strony - wskazywał "Rocky", który wczoraj przeprowadził decydującą akcję.

- Widziałem, że "Kiełpinek" wychodzi z bramki. Pomyślałem, że zagram do Mateusza Maka. Ale potem zmieniłem zdanie, Seweryn dostał piłką w ręce i praktycznie sam sobie ją wbił do bramki - opisywał.

Radość w obozie z Radzionkowa była ogromna. Dla wielu zawodników był to prawdopodobnie ostatni mecz w barwach "Cidrów". Wiosną będą szukali szczęścia w klubach z większymi ambicjami.

- Ci, którzy odejdą, po takim meczu będą zaprawieni w boju. Nie będą "walić w galoty", tylko pokażą pełnię swoich umiejętności na jeszcze ładniejszych stadionach, przy większej publice - przekonywał Piotr Rocki, który może być w tej kwestii autorytetem, skoro w ekstraklasie rozegrał 291 meczów, w których strzelił 44 gole.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również