Piotr Rocki o swojej bramce: Przypomniałem sobie "Ecika"

14.11.2010
- Daliśmy koncert - zgodnie powtarzali radzionkowianie po wczorajszej wygranej z Górnikiem Łęczna. - "Ecik" może być zazdrosny o moją bramkę - śmiał się Piotr Rocki, który fantastycznie uderzył głową.
I pomyśleć, że wszystko zaczęło się źle. Już w 3. minucie Ruch przegrywał. To była pierwsza w tym sezonie stracona bramka na własnym stadionie przez Seweryna Kiełpina. Czyste konto u siebie zachował przez 633 minuty! - Ale jeśli tego gola mieliśmy stracić, to się cieszę, że tak szybko się to stało. Obciążenie, że nie tracimy u siebie bramek, było duże. A tak, ono "zeszło" z chłopców - podkreślał "zbawienny" charakter utraty bramki trener Rafał Górak.

Bo rzeczywiście, podziałała ona na radzionkowian mobilizująco. Odpowiedź padła po kilku minutach, choć "koncert", o którym mówili zawodnicy, rozpoczął się dopiero w drugiej połowie. - Ten mecz wyglądał tak jak poprzednie. Po prostu staraliśmy się grać z kontry - wzruszał ramionami uśmiechnięty Marek Suker. 28-letni napastnik latem był wystawiony na listę transferową. Ostatecznie w Ruchu został, ale na boisku pojawia się najczęściej jako rezerwowy. I jest najlepszym strzelcem "Cidrów"! Na koncie ma pięć goli.

- Fakt, że Marek ma w dorobku jednego gola więcej niż ja, nie jest dla mnie problemem. Pełnię rolę pomocnika i obiecuję, że jak będą okazje, to dogram "Davorowi" piłkę tak, by swoje statystyki jeszcze polepszył - zapewniał Dawid Jarka. I bił się w pierś, że sam nie wpisał się na listę strzelców, bo okazję ku temu miał wyborną.

- Zachowałem się jak junior - określił swój "wyczyn", gdy minął już bramkarza, ale do bramki nie trafił, bo na linii ustawiony był jeszcze jeden z obrońców Górnika. Zresztą, akcję tę skopiował potem Piotr Rocki. - Adrian Bartkowiak (obrońca, który ratował Górnika z opresji - przyp. red.) to chyba powinien się był zamienić w tym meczu miejscami z bramkarzem, bo to jego piłka szukała, a nie Sergiusza Prusaka - śmiał się "Rocky", który szybko się zrehabilitował.

Popisał się pięknym "szczupakiem" w stylu samego... Mariana Janoszki. Legenda Ruchu spotkanie oglądała z trybun. - Przypomniałem sobie "Ecika", który fruwał tutaj i walił z głowy. Fajna bramka, myślę, że "Ecik" był zazdrosny - żartował Rocki.

Ręce do oklasków składały się po tej i jeszcze kilku innych akcjach radzionkowian. - Kwestią czasu było to, kiedy zdobędziemy bramkę. Przeciwnik walczył ofiarnie, rzucał się pod nogi. Ale my jesteśmy w gazie. Nie pogniewalibyśmy się, gdyby można było w rundzie zagrać jeszcze kilka spotkań - uśmiechnął się Suker.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również