Piotr Rocki mógł trafić do Trabzonsporu. I reprezentacji Polski

10.02.2012
Piotr Rocki mimo 38 lat na karku w dalszym ciągu jest mocnym punktem swojego zespołu. - Dopóki wszystkie badania i ćwiczenia pokazują, że nie odstaję od młodzieży, to nie zamierzam składać broni - zapowiada.
- Na wiek nie patrzę. Będę grał, dopóki będę miał siły - mówi "Rocky". Z takiej zapowiedzi cieszą się działacze Ruchu Radzionków, ale też i kibice, którzy w plebiscycie "Dziennika Zachodniego" wybrali Rockiego najlepszym piłkarzem 2011 roku na Śląsku.

Wysoka forma Rockiego nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Gracz ten już w poprzednich klubach był wiodącą postacią. Docenili to także wysłannicy zagranicznych klubów. - Najbliżej byłem przejścia do tureckiego Trabzonsporu, ale w ostatnim dniu okienka transferowego podczas treningu strzeleckiego "nadziałem" się na nogę Igora Kozioła i kość nie wytrzymała. Turcy zrezygnowali i potem nie było już tematu - wyjaśnia zawodnik. Kilka lat później pojawiła się inna oferta, z tego samego kraju. Wtedy jednak odrzucił ją sam piłkarz.

Rockiemu nigdy nie było dane zagrać z orzełkiem na piersi. A było blisko... - Po mistrzostwach świata w Korei i Japonii w 2002 roku trener Jerzy Engel powołał mnie do reprezentacji. Selekcjoner został jednak zwolniony i powołanie zostało cofnięte, a jego następca miał już inną koncepcję. Żałuję, bo dla każdego piłkarza gra z orzełkiem jest wielkim wyzwaniem i przygodą - przypomina.
źródło: Dziennik Zachodni

Przeczytaj również