Piotr Hałas: Nie ma tragedii, jest niedosyt
SportSlaski.pl: Przegrywaliście w Radomiu po pierwszej kwarcie 23-9. Ostatecznie, to wy cieszyliście się jednak ze zwycięstwa.
Piotr Hałas: Po trzech porażkach z rzędu zależało nam na przełamaniu. Każdy z nas za bardzo chciał, graliśmy w pierwszej kwarcie nerwowo. Udało się odrobić straty z nawiązką. Poprawiliśmy przede wszystkim grę w defensywie, od drugiej kwarty wyglądała dużo lepiej.
- Miał pan niewątpliwy wkład w wyjazdowy sukces. Świadczą o tym 23 zdobyte w Radomiu punkty.
P.H.: Skuteczność dopisała, cieszę się z tego powodu. Udało mi się trafić kilka ważnych „trójek”. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach podtrzymam dyspozycję z Radomia.
- Wspomniał pan o trzech porażkach z rzędu. Przegraliście kolejno z Sokołem Łańcut, GTK Gliwice oraz Astorią Bydgoszcz. Czego w waszej grze brakowało w tych meczach?
P.H.: Sokół był od nas zespołem lepszym. Mecz w Gliwicach kompletnie nam nie wyszedł. Mamy w problemy z kontuzjami, zabrakło wysokich graczy, przegraliśmy walkę pod tablicami. Natomiast porażkę z Astorią ciężko mi wytłumaczyć. Zagraliśmy słabo w obronie. Poprawiliśmy ten element i w Radomiu wygraliśmy.
- Za nami dziewięć kolejek. Odnieśliście cztery zwycięstwa, ponieśliście pięć porażek. Jak pan ocenia początek sezonu w waszym wykonaniu?
P.H.: Nie ma tragedii, jest niedosyt. Powinniśmy mieć na swoim koncie przynajmniej jedno zwycięstwo więcej, może dwa. Z Astorią mogliśmy wygrać, w pierwszej kolejce stoczyliśmy wyrównany pojedynek ze Spójnią. Wspomniany mecz w Gliwicach będzie natomiast nam się śnił po nocach.
- W najbliższą sobotę podejmiecie przed własną publicznością lidera z Krosna.
P.H.: Nie mamy nic do stracenia, na pewno powalczymy o zwycięstwo. U siebie nikomu nie odpuścimy. Postaramy się przy okazji o dobre widowisko.
- Dziękuję za rozmowę.
P.H.: Dziękuję.