Piłkarz "Cidrów" szczerze: To była zła decyzja, że w lecie nie odszedłem
04.11.2010
Latem Manelskiego chciał Zawisza. 24-letni pomocnik wyjechał do Bydgoszczy na testy i według tamtejszych mediów, był już w "Zetce" jedną nogą. Ostatecznie został w Radzionkowie. - Tak chciał zarząd. Z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że to była zła decyzja. Gram mało i nie jestem zadowolony ze swojej pozycji w drużynie - nie ukrywa skrzydłowy.
Bo o ile jeszcze w pierwszej części rundy "Manel" pojawiał się na boisku jako rezerwowy, tak w październiku w ogóle znikł kibicom z oczu. Ci zaczęli się nawet zastanawiać, czy sprawa nie ma drugiego dna. - Nie będę snuł jakichś domysłów. Sam na prawdę nie wiem, o co chodzi. To był udany miesiąc dla Ruchu. Trudno jak na razie się dostać do składu. Niemniej powalczę o to miejsce w trzech ostatnich meczach rundy - zapowiada.
Rafał Górak: - Nie kierowałem się przy wyborcze składu ani razu niczym innym, jak tylko formą zawodnika. U mnie dno jest tylko jedno i nazywa się sportowa rywalizacja. Jeśli chodzi o nasze relacje, są w jak najlepszym porządku. Maciek nigdy mi nie podpadł.
W sobotę żółto-czarni jadą do rodzinnego miasta Manelskiego, czyli Poznania. Mecz z Wartą byłby więc dla niego wyjątkowy. - Trudno jednak powiedzieć, czy w ogóle znajdzie się dla mnie miejsce w autokarze. Jeśli pojadę, będzie to z pewnością miła podróż. Kiedyś grałem już na stadionie miejskim. Gdy występowałem w III lidze w Jarocie Jarocin, wygraliśmy z drugą drużyną Lecha 2-1. Ja strzeliłem nawet wtedy bramkę - wspomina.
Bo o ile jeszcze w pierwszej części rundy "Manel" pojawiał się na boisku jako rezerwowy, tak w październiku w ogóle znikł kibicom z oczu. Ci zaczęli się nawet zastanawiać, czy sprawa nie ma drugiego dna. - Nie będę snuł jakichś domysłów. Sam na prawdę nie wiem, o co chodzi. To był udany miesiąc dla Ruchu. Trudno jak na razie się dostać do składu. Niemniej powalczę o to miejsce w trzech ostatnich meczach rundy - zapowiada.
Rafał Górak: - Nie kierowałem się przy wyborcze składu ani razu niczym innym, jak tylko formą zawodnika. U mnie dno jest tylko jedno i nazywa się sportowa rywalizacja. Jeśli chodzi o nasze relacje, są w jak najlepszym porządku. Maciek nigdy mi nie podpadł.
W sobotę żółto-czarni jadą do rodzinnego miasta Manelskiego, czyli Poznania. Mecz z Wartą byłby więc dla niego wyjątkowy. - Trudno jednak powiedzieć, czy w ogóle znajdzie się dla mnie miejsce w autokarze. Jeśli pojadę, będzie to z pewnością miła podróż. Kiedyś grałem już na stadionie miejskim. Gdy występowałem w III lidze w Jarocie Jarocin, wygraliśmy z drugą drużyną Lecha 2-1. Ja strzeliłem nawet wtedy bramkę - wspomina.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?