Oto piłkarz-koszmar "Cidrów". Strzelił im kolejną bramkę...

03.04.2011
- To był gol na wagę trzech punktów, zdobyty "strzałem z zamkniętymi oczami" - nie kryje Mateusz Piątkowski, który zdobył w Radzionkowie gola na wagę zwycięstwa Górnika Polkowice.
Gdyby Górnik Polkowice grał o punkty tylko z Ruchem Radzionków, Mateusz Piątkowski byłby dziś pewnie w czołówce I-ligowych strzelców. Pomocnik Górnika jesienią "złotym golem" dał swej drużynie zwycięstwo nad "Cidrami” na stadionie w Polkowicach, w sobotę zaś pozbawił stadion przy Narutowicza miana "twierdzy".

- Widać "leży” mi ten przeciwnik - cieszył się po końcowym gwizdku 26-letni zawodnik, dla którego było to piąte trafienie w tym sezonie. - Ten punkcik, który mieliśmy w 93 minucie, satysfakcjonował nas. Ale że nadarzyła się okazja do kontry, podciągnąłem z piłką i uderzyłem "w ciemno”, nawet nie patrząc na bramkę. No i wpadło! - zacierał ręce Piątkowski.

- W ostatniej chwili zobaczyłem piłkę, strzelec był zasłonięty przez obrońców. No i nie zdążyłem z interwencją... - smucił się Łukasz Skorupski. Bramkarz "Cidrów” niemal przez całą II połowę był bezrobotny. W najważniejszym momencie dał się pokonać "z zaskoczenia".
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również