Odra - Radzionków 1-2. Mogą zazdrościć skuteczności "Cidrom"
11.09.2010
Namieszał w pierwszym składzie Rafał Górak. Szkoleniowiec Ruchu od pierwszej minuty posłał w bój Marka Sukera, Piotra Giela czy wracającego po kontuzji Marcin Dziewulskiego. Zmiany zadziałały jednak pozytywnie. I to od razu! Minęło ledwie kilkadziesiąt sekund od pierwszego gwizdka, kiedy Piotr Giel wyprowadził drużynę z Radzionkowa na prowadzenie. Dosłownie trzy minuty ten sam zawodnik powinien był podwyższyć. Trafił jednak w sam środek bramki strzeżonej przez Michała Buchalika.
W końcu obudziła się Odra. Strzelali Błażej Radler, Andrzej Rybski, Mateusz Słodowy czy Jan Woś, lecz na ogół czynili to niecelnie. Groźnie było na 10 minut przed końcem pierwszej odsłony, kiedy w ogromnym zamieszaniu piłka zawędrowała w okolice linii bramkowej w polu karnym Ruchu. Goście zdołali jednak zażegnać niebezpieczeństwo. Na początku drugiej połowy doszło do powtórki tej sytuacji. Tym razem Dziewulski ratował "Cidry".
Wreszcie Odra dopięła swego. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę strzałem głową do bramki Seweryna Kiełpina skierował Kamil Kuczok. Wodzisławianie nie mieli zamiaru zadowolić się remisem. Atakowali wciąż, uderzali na bramkę rywali, ale gola strzelił... Ruch. Piotr Rocki wyłożył piłkę Miloszowi Przybeckiemu, który wrócił ze zgrupowania kadry młodzieżowej, a ten przechylił szalę na korzyść zespołu prowadzonego przez Rafała Góraka.
Gospodarze postawili wszystko na jedną kartę. Rzucili się jeszcze do szaleńczych ataków. I pewnie doprowadziliby do wyrównania, gdyby w bramce Ruchu nie stał dobrze dysponowany Kiełpin, który nawet w doliczonym czasie gry popisał się fantastyczną interwencją.
W końcu obudziła się Odra. Strzelali Błażej Radler, Andrzej Rybski, Mateusz Słodowy czy Jan Woś, lecz na ogół czynili to niecelnie. Groźnie było na 10 minut przed końcem pierwszej odsłony, kiedy w ogromnym zamieszaniu piłka zawędrowała w okolice linii bramkowej w polu karnym Ruchu. Goście zdołali jednak zażegnać niebezpieczeństwo. Na początku drugiej połowy doszło do powtórki tej sytuacji. Tym razem Dziewulski ratował "Cidry".
Wreszcie Odra dopięła swego. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę strzałem głową do bramki Seweryna Kiełpina skierował Kamil Kuczok. Wodzisławianie nie mieli zamiaru zadowolić się remisem. Atakowali wciąż, uderzali na bramkę rywali, ale gola strzelił... Ruch. Piotr Rocki wyłożył piłkę Miloszowi Przybeckiemu, który wrócił ze zgrupowania kadry młodzieżowej, a ten przechylił szalę na korzyść zespołu prowadzonego przez Rafała Góraka.
Gospodarze postawili wszystko na jedną kartę. Rzucili się jeszcze do szaleńczych ataków. I pewnie doprowadziliby do wyrównania, gdyby w bramce Ruchu nie stał dobrze dysponowany Kiełpin, który nawet w doliczonym czasie gry popisał się fantastyczną interwencją.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?