Obsada bramki w Radzionkowie uzależniona jest od... Legii

05.11.2009
Co ma stołeczny klub do II-ligowego Ruchu? Bezpośrednio nic, ale ewentualna sprzedaż Jana Muchy może mieć wpływ na obsadę miejsca między słupkami w Radzionkowie.
Wszystko dlatego, że oba kluby mają związek z Polonią Bytom. Legia "Niebiesko-Czerwonym" wypożyczyła Wojciecha Skabę, "Cidry" zaś od sąsiadów na rok wzięły Seweryna Kiełpina. Ten w Radzionkowie spisuje się bez zarzutu i sztab trenerski II-ligowca ani myśli się z nim rozstawać. Ale to, na jak długo tam pozostanie, zależy od bytomian. - Bo choć wypożyczenie mam do końca sezonu, to z zastrzeżeniem, że w przerwie zimowej mogę wrócić - przypomina bramkarz.

Tę "furtkę" działacze Polonii zostawili sobie na wypadek, gdyby Legii spieszyło się z odzyskaniem Skaby. A tak może się stać, jeśli znakomicie spisujący się Słowak Mucha zostanie przez Warszawiaków sprzedany. Jeśli dodać do tego jeszcze kontuzję innego golkipera bytomian, Juraja Balaża, powrót Kiełpina na Olimpijską nie wydaje się być sprawą odległą.

Taki scenariusz stawał się jeszcze bardziej realny po tym, jak na stadion "Cidrów" zawitał trener Polonii. Jurij Szatałow oglądał Kiełpina - grającego kapitalne zawody - w meczu z Unią Janikowo. Tyle że... - W ogóle nie rozmawiałem z nim później. Nikt zresztą nie dzwonił do mnie z Bytomia - zdradza 22-letni bramkarz. Udany występ ucieszył go podwójnie. - Nie czuję urazu do Polonii, bo takie jest życie piłkarza. Ale chciałem udowodnić, że zrobili błąd wypożyczając mnie - przypomina sytuację Kiełpin sprzed pół roku. Wówczas w Bytomiu na gwałt poszukiwano bramkarza, ale z jego usług nie zamierzano korzystać.

- Przynajmniej pobyt w Radzionkowie zapamiętuję bardzo pozytywnie. Tak to jest, jak się cały czas wygrywa, a klub dobrze prosperuje - uśmiecha się, nawiązując do dobrej kondycji klubu.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również