Obrońcy Ruchu Radzionków po meczu z Odrą założono pięć szwów

15.09.2010
Jacek Wiśniewski udowodnił, że nigdy nie odpuszcza. W końcówce meczu z Odrą zderzył się z rywalem. Mimo rozciętej głowy obrońca dokończył mecz, po którym założono mu pięć szwów.
- Sytuacji nawet nie widziałem. Dopiero po końcowym gwizdku okazało się, że Jackowi z czoła leje się krew - opisuje zdarzenie masażysta Ruchu, Tomasz Krzęciesa. - Po zderzeniu po prostu otrzepał się, wytarł krew w koszulkę i dotrwał do końca meczu - dodaje. U zawodnika nie było objawów wstrząśnienia mózgu, dlatego nie wizyta w szpitalu nie była konieczna. Trener Rafał Górak na wszelki wypadek dał piłkarzowi we wtorek wolne. - Niech mu głowa odpocznie - mówi szkoleniowiec.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również