"Obiecałem I ligę, więc potrzebuję ludzi, którzy mi ją zapewnią"

30.06.2009
- Dlaczego znane nazwiska ciągną do Radzionkowa? Bo wiele już w piłce widziały i wiedzą, jak dużym atutem jest wypłacalność. My dajemy na nią gwarancję - mówi Tomasz Baran, prezes Ruchu.
- Nie należę do tych, którzy lubią być w blasku fleszy. Jestem skromnym człowiekiem - mówi Tomasz Baran, ale w ostatnich miesiącach... robi wiele, by było wokół niego głośno. - Obiecałem kibicom I ligę, a nie jestem gołosłowny. Nie mogę więc teraz pozwolić, byśmy grali piłkarzami, którzy na awans nie są jeszcze gotowi - podkreśla "sternik" Ruchu. Tymczasem dobór graczy do kadry radzionkowian stał się dla wielu tyleż medialny, co kontrowersyjny.

Po sprowadzeniu Jacka Wiśniewskiego i Piotra Gierczaka, którzy dołączyli do będącego już w zespole Adama Kompały, pojawiły się głosy, że "Cidry" ściągają... emerytów z przeszłością w Górniku Zabrze. - Dziwią mnie te opinie. Zresztą boisko wszystko zweryfikuje. Nie mam wątpliwości, że wszyscy oni mają przed sobą jeszcze co najmniej dwa lata występów na dobrym poziomie. Potrzebny jest nam też ich charakter. To duże osobowości. W połączeniu z naszą młodzieżą stworzą mieszankę wybuchową - przekonuje prezes beniaminka II ligi.

To jednak nie koniec zarzutów wobec jego polityki transferowej... Wobec zakontraktowania tak znanych nazwisk nie da się bowiem uciec od spekulacji o tzw. kominy płacowe. - Proszę spytać Jacka, ile dostał pieniędzy za pół roku gry w Jastrzębiu? Z tego, co wiem, było to 1,5 wypłaty! U mnie będzie zarabiał mniej, ale ma pewność, że to, co mu należne, otrzyma w terminie. Dla tych chłopaków to jest ogromny atut, bo wiele w piłce już widzieli. W Radzionkowie nie ma mowy o żadnych górach złota dla zawodników - zaznacza Baran. Czy to okaże się receptą na sukces?
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również