Nowy trener "Cidrów": Dostałem "samobójczą" propozycję

03.07.2012
Pięciu zawodników z kontraktami, zakaz transferów, brak pieniędzy w kasie - te trudności nie odstraszyły trenera Zbigniewa Smółkę, by przyjąć propozycję Ruchu Radzionków.
- Wiem, że Ruch ma swoje problemy, ale ja już pracowałem w naprawdę trudnych, a nawet ekstremalnych warunkach, jak za czasów spędzonych w Czarnych Żagań - podkreśla Smółka, który wpisuje się w politykę władz klubu z Radzionkowa. Tomasz Baran od lat stawia na trenerów, którzy są na dorobku i dopiero zaczynają pracować na swoje nazwiska. - Prezes wypromował już dwóch młodych szkoleniowców. Ja też chciałbym zostawić pozytywny ślad w tym miasteczku - mówił na rozmowie.

Nominacja Smółki i tak była zaskoczeniem, bo to człowiek niezwiązany dotąd z Górnym Śląskiem. - Dostałem "samobójczą" propozycję, stoję nad przepaścią. Wiem, że gdyby były pieniądze i mocna kadra, to nie rozmawialibyśmy tutaj. Szkoleniowcem zostałby zapewne trener z nazwiskiem - wskazał.

I nic to, że na przykład baza sportowa w Radzionkowie pozostawia wiele do życzenia. - Nie przyszedłem narzekać. Jest kilka boisk w pobliżu, umowa z aquaparkiem na odnowę biologiczną. Można w tych warunkach dobrze przygotować zespół. Dla porównania w Czarnych Żagań miałem jedno boisko i cztery piłki. A kiedy obejmowałem ten zespół, było czterech zawodników z kontraktami, w tym jeden ze złamaną nogą - wspomina Smółka.

Dziś w Radzionkowie ma pięciu zawodników z kontraktami. Priorytetem jest zbudowanie w błyskawicznym tempie nowego zespołu. Szkoleniowiec musi również stoczyć batalię o warunkową zgodę na prowadzenie zespołu. - Spełniam wszystkie warunki, by przystąpić do kursu na licencję UEFA Pro - zapewnia. Staże zagraniczne? Odbył je w Norymberdze i Famaguście. Teraz Smółka czeka aż zbierze się 20 chętnych, którzy utworzą grupę naborową i rozpoczną kurs UEFA Pro.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również