"Nowa pozycja? Nie ma problemu! Bylebym zagrał..."

08.08.2009
Ilu pomocników z podstawowego składu "Cidrów" nie narzekałoby na kontuzje, to i tak o miejsce w drugiej linii Ruchu trwa zażarta rywalizacja. Wie coś o tym Tomasz Stranc.
W Radzionkowie śmieją się, że trener Rafał Górak chciałby zmienić jedną zasadę piłki nożnej. Którą? Tą, że w podstawowym składzie jest miejsce dla zaledwie 11 piłkarzy. Mówiąc jednak poważnie, opiekun "żółto-czarnych" nie powinien mieć żadnych problemów z ustaleniem wyjściowej jedenastki przeciwko Olimpii Grudziądz. To sytuacja o tyle nienormalna, że Ruch od początku sezonu ma kłopot z plagą kontuzji.

Tylko w tym tygodniu z gry wypadło trio: Dawid Domański, Adrian Mielec i Marcin Kocur. Z kolei Marek Kubisz ma złamany nos i jeśli dziś zagra, będzie przypominał... Jakuba Błaszczykowskiego (ze względu na specjalną maskę ochronną).

Kontuzje najbardziej dotknęły więc drugą linię (Mielec, Kocur, a wcześniej także Paweł Giel). Co ciekawe jednak, to właśnie przy wyborze pomocników Górak z pewnością będzie najdłużej myślał. Możliwy jest scenariusz, że na ławce zasiądzie chwalony przez wszystkich Tomasz Stranc. - Nie mam za bardzo możliwości gry na środku. Przecież nie wygryzę ze składu Adama Kompały. A Marcin Dziewulski? On jest w takiej formie, że nawet ja jestem orędownikiem jego występu - uśmiecha się wychowanek Czarnych Sosnowiec, który nie ukrywa, że zamiast siedzieć na ławce, wolałby zagrać na skrzydle.

- Tak już było w zeszłym sezonie. Ale wątpię, że trener mnie tam ustawi. Przynajmniej na treningach tej opcji nie było - opisuje Stranc i na lewą flankę typuje Marcina Kowalskiego.

Właśnie dzięki m.in. licznej i wyrównanej kadrze, radzionkowian stawia się w roli faworytów. Tak w całym sezonie, jak i potyczce z Olimpią. - Tak liczna kadra to dla niegrających przekleństwo, ale to pokazuje, jak silny jest nasz zespół - dopowiada Stranc. Jeśli "Cidry" zdobędą dziś komplet punktów, przedłużą w nowym sezonie passę zwycięstw do czterech.

Olimpia Grudziądz - Ruch Radzionków
sobota, godzina 17:00
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również